Serena Williams wraca do gry na kortach Wimbledonu, co stało się najważniejszym tematem w świecie tenisa. Amerykańska ikona wystąpi w deblu u boku swojej siostry Venus, korzystając z przyznanej im dzikiej karty. To ich pierwszy wspólny występ w Londynie od dekady, kiedy to świętowały tam triumf.
Andy Murray, który dwa lata po zakończeniu kariery wraca na Wimbledon w roli trenera Jacka Drapera, przyznał, że decyzja Williams go nie zaskoczyła. Brytyjczyk wspomniał rozmowę, którą odbył z tenisistką podczas Miami Open w 2025 roku. Już wtedy Serena nie ukrywała swoich prawdziwych emocji związanych z rozłąką z zawodowym sportem i chęcią ponownej rywalizacji na najwyższym poziomie.
„Zapytała, czy tęsknię za grą. Odpowiedziałem, że szczerze mówiąc, w ogóle. Ona odparła: Tak, ja tęsknię każdego dnia. Absolutnie kochałam rywalizację i grę. Gdybym mogła, wróciłabym tam znowu” – wyjawił Murray w rozmowie z BBC Sport. Trzykrotny mistrz wielkoszlemowy podkreślił, że widok sióstr Williams ponownie walczących na korcie jest genialny dla dyscypliny, biorąc pod uwagę ich wiek i dotychczasowe sukcesy.
Murray ucina spekulacje dotyczące powrotu
Mimo entuzjazmu wobec powrotu Sereny, Murray kategorycznie wykluczył podobny scenariusz w swoim wykonaniu. Brytyjczyk zaznaczył, że bariery fizyczne są dla niego nie do przeskoczenia, a on sam nie odczuwa głodu gry, który towarzyszy Amerykance. Obecnie skupia się na nowych wyzwaniach i nie wyobraża sobie siebie na korcie w wieku 44 lat, co jest bezpośrednim odniesieniem do obecnej formy i determinacji Williams.
„Choć bardzo bym chciał, nie sądzę, bym był do tego fizycznie zdolny. Nie tęsknię za sportem na tyle, by chcieć wejść na kort i uderzać piłki” – podsumował Murray. Przypomniał jednocześnie, że choć w 2019 roku stworzył z Sereną pamiętny mikst na Wimbledonie, dziś ich drogi zawodowe biegną w zupełnie innych kierunkach. Murray akceptuje emeryturę, podczas gdy Williams wciąż szuka emocji w profesjonalnym tourze.
