Andretti Global wyrasta na głównego bohatera spekulacji przed 110. edycją Indianapolis 500. Zespół jest blisko podjęcia decyzji o wystawieniu czwartego samochodu w majowym klasyku. Jak donosi Ron Ruzewski, dyrektor ekipy, ostateczny werdykt zapadnie prawdopodobnie w ciągu najbliższego tygodnia.
Sytuacja w zespole zmieniła się po ogłoszeniu zakończenia kariery przez Marco Andrettiego, który przez ostatnie pięć lat zajmował dodatkowy fotel w tym prestiżowym wyścigu. Ruzewski podkreśla, że rozszerzenie składu musi nieść ze sobą konkretną wartość dodaną, a nie stanowić rozproszenie dla podstawowej trójki kierowców. Telefon szefa zespołu nie przestaje dzwonić, ponieważ chętnych do startu w barwach amerykańskiego giganta nie brakuje, a presja czasu rośnie z każdym dniem.
Powrót gwiazdy na horyzoncie
Głównym kandydatem do zajęcia wolnego miejsca jest Colton Herta. Kierowca ten odszedł z zespołu po ostatnim sezonie, aby skupić się na roli testera w programie Formuły 1 Cadillaca oraz startach w Formule 2. Jego kandydatura wydaje się naturalna ze względu na powiązania TWG Motorsports z General Motors. Herta ma już na koncie siedem startów w Indianapolis 500 i obecnie nie ma żadnych kolizji w kalendarzu, które uniemożliwiłyby mu występ w majowym wydarzeniu.
Dodatkowym atutem Herty jest fakt, że wyścigi Formuły 2 w Bahrajnie i Arabii Saudyjskiej zostały odwołane z powodu konfliktu na Bliskim Wschodzie, co daje mu wolną rękę w przygotowaniach. Zawodnik pojawił się w ten weekend na Grand Prix Arlington, gdzie wspierał swoich byłych kolegów z zespołu: Marcusa Ericssona, Kyle'a Kirkwooda oraz Willa Powera. Ruzewski przyznaje, że Herta jest brany pod uwagę, ale ostateczny wybór musi uwzględniać interesy obu stron i szerszy plan sportowy.
