Alexander Zverev nie gryzie się w język i otwarcie atakuje władze ATP za obecny kształt tenisowego kalendarza. Niemiec dołączył do szerokiego grona krytyków, wśród których są już Carlos Alcaraz i Jannik Sinner, wskazując na absurdalne obciążenia fizyczne.
Głównym punktem sporu jest nowy, dwutygodniowy format turniejów rangi Masters 1000, który od 2025 roku objął aż siedem z dziewięciu imprez tego cyklu. Zverev uważa, że zmuszanie zawodników do dłuższego pobytu na turniejach jest błędem. Tenisista z sentymentem wspomina zawody w Paryżu i Monte Carlo, które jako jedyne zachowały tygodniową formułę. Jego zdaniem to właśnie te turnieje są obecnie najlepsze, ponieważ pozwalają graczom na szybkie rozegranie meczów i powrót do domu bez zbędnego czekania.
Brak czasu na regenerację i mordercze tempo
Niemiec zwraca uwagę na drastyczne skrócenie przerwy między sezonami, co uniemożliwia odpowiednie przygotowanie organizmu do wysiłku. Jako przykład podaje Alexa de Minaura, który w poprzednim roku zakończył występy pod koniec listopada, by wrócić na kort już 27 grudnia. Zverev podkreśla, że przy takim natężeniu startów zawodnicy nie mają nawet dwóch tygodni wolnego, co stawia pod znakiem zapytania ich zdrowie i formę w dłuższej perspektywie.
„Nie jestem fanem tego, w jakim kierunku to zmierza. Jak masz przygotować swoje ciało do nowego sezonu? Jak masz wystarczająco trenować tenis?” – pytał retorycznie Zverev. Tenisista skrytykował również zwiększenie liczby obowiązkowych turniejów rangi ATP 500 z trzech do czterech. Mimo upływu czasu i głośnych protestów czołowych graczy, władze ATP nie zdecydowały się na wprowadzenie żadnej z sugerowanych zmian, utrzymując mordercze tempo rozgrywek.
