Alex Eala zakończyła swój udział w US Open na trzeciej rundzie, ale to jej plany na nadchodzące tygodnie budzą największe emocje w świecie tenisa. 21-letnia zawodniczka oficjalnie potwierdziła, że rezygnuje z udziału w prestiżowym turnieju China Open, aby wystąpić w Igrzyskach Azjatyckich. Decyzja ta jest o tyle zaskakująca, że impreza w Chinach ma rangę WTA 1000 i jest obowiązkowa dla czołowych tenisistek świata.
Podczas konferencji prasowej po meczu z Ivą Jovic, Filipińka otwarcie opowiedziała o swoich motywacjach i przywiązaniu do barw narodowych. „Uwielbiam grać i rywalizować w barwach filipińskiej drużyny. Igrzyska Azjatyckie odbywają się raz na cztery lata i po prostu poczułam, że chcę w nich wystartować bardziej niż w innych turniejach” – przyznała Eala. Tenisistka podkreśliła, że atmosfera panująca w zespole narodowym jest dla niej wyjątkowa, a wspomnienia z poprzednich występów w igrzyskach Azji Południowo-Wschodniej (SEA Games) pozostają z nią na zawsze.
Wybór serca może mieć jednak bolesne konsekwencje finansowe i rankingowe, ponieważ przepisy WTA są w tej kwestii nieubłagane. Gwiazdy cyklu mają obowiązek startu w każdym turnieju rangi Masters, chyba że zmagają się z kontuzją, a za niestawienie się w Chinach grozi wysoka grzywna lub odjęcie punktów. Według zagranicznych doniesień sytuacja jest skomplikowana, choć Eala nie straci punktów za ubiegły rok, gdyż wówczas również nie wystąpiła w tym turnieju. Na ten moment nie jest jasne, czy federacja zdecyduje się na nałożenie surowej kary na zawodniczkę, która przedkłada kadrę nad zawodowe punkty.
Dla młodej tenisistki start to szansa na powiększenie bogatej kolekcji trofeów zdobytych dla Filipin, w której ma już sześć medali SEA Games oraz dwa brązy z poprzednich Igrzysk Azjatyckich. Stawka tegorocznej imprezy jest wyjątkowo wysoka, ponieważ zwycięstwo zapewnia bezpośrednią przepustkę na Igrzyska Olimpijskie w 2028 roku. Eala przystępuje do azjatyckiej części sezonu w życiowej formie, mając na koncie niedawny triumf w Waszyngtonie oraz udane występy w Kanadzie i Cincinnati.
