Carlos Alcaraz wyrasta na głównego bohatera turnieju w Monte Carlo, ale to nie tylko jego forma przyciąga uwagę. Hiszpan otwarcie przyznał, że jest zaskoczony obecnością Jannika Sinnera w Monako po morderczym cyklu turniejów w USA. Walka o fotel lidera rankingu ATP nabiera tempa, a przewaga Alcaraza stopniała do minimum.
Sytuacja w rankingu jest dla Hiszpana alarmująca. Po zwycięstwach Sinnera w Indian Wells i Miami, gigantyczna przewaga 3190 punktów skurczyła się do zaledwie 1190 oczek. W Monte Carlo Alcaraz broni 1000 punktów za zeszłoroczny tytuł, podczas gdy Włoch nie traci nic. W praktyce oznacza to, że obu tenisistów dzieli przed startem zaledwie 190 punktów, co stawia lidera pod ogromną presją.
Zaskakująca kondycja rywala i walka o numer jeden
Alcaraz nie ukrywa podziwu dla wytrzymałości fizycznej Sinnera. Hiszpan sądził, że po wyczerpujących startach w Sunshine Double, jego rywal odpuści turniej w Księstwie. Stało się inaczej, co zdaniem lidera rankingu świadczy o niesamowitej dyspozycji Włocha. Obaj zawodnicy znajdują się w przeciwnych połówkach drabinki, więc ich pierwsze starcie w 2026 roku może nastąpić dopiero w wielkim finale.
Sezon 2025 przyniósł aż sześć finałów z udziałem tej dwójki, w tym trzy z rzędu w turniejach Wielkiego Szlema. W obecnych rozgrywkach Alcaraz triumfował w Australian Open i Katarze, ale to Sinner zdominował ostatnie tygodnie. Hiszpan liczy na bezpośredni pojedynek na mączce, podkreślając, że gotowość rywala do gry po tak intensywnym okresie jest dla niego kompletnym zaskoczeniem.
