Czy Adrian Siemieniec może stracić pracę w Jagiellonii Białystok po ujawnieniu jego prywatnej korespondencji z sędzią? Wokół trenera zrobiło się bardzo głośno, a sprawą zajmuje się już Komisja Ligi. Możliwe sankcje sięgają znacznie dalej niż zwykła kara finansowa.
W dniu meczu z GKS-em Katowice Siemieniec skontaktował się z Arkadiuszem Kamilem Wójcikiem i pytał o możliwość wcześniejszego ostrzegania sztabu w sytuacjach, gdy któryś z jego zawodników był blisko otrzymania żółtej kartki.
„Chce po prostu żeby z Nami w tym temacie współpracował” – napisał trener Jagiellonii. Wójcik odpowiedział, że najlepiej porozmawiać bezpośrednio z Pawłem Raczkowskim, który prowadził tamto spotkanie. Niedługo później screen rozmowy trafił do arbitra głównego, a według ujawnionych informacji Siemieniec rozmawiał z nim również osobiście.
Sprawa jest poważna, ponieważ przepisy PZPN bardzo restrykcyjnie podchodzą do kontaktów sędziów z przedstawicielami klubów. W przypadku Siemieńca podstawą ewentualnej kary ma być art. 110 Regulaminu Dyscyplinarnego dotyczący naruszenia norm etyczno-moralnych.
Trenerowi może grozić kara finansowa od 1000 zł, ale również dyskwalifikacja, zawieszenie licencji, a w skrajnym przypadku nawet wykluczenie z PZPN.
To właśnie możliwość zawieszenia licencji sprawia, że pojawia się pytanie o dalszą pracę Siemieńca w Jagiellonii. Na ten moment nie ma jednak żadnej decyzji, która oznaczałaby jego odejście z klubu.
Osobne postępowania dotyczą również Wójcika i Raczkowskiego. Im grozi m.in. dyskwalifikacja, skreślenie z listy sędziów lub wykluczenie.
Całą sprawą zajmuje się Komisja Ligi Ekstraklasy. Dopiero jej decyzja pokaże, czy skończy się na karze finansowej, czy konsekwencje dla trenera Jagiellonii będą znacznie poważniejsze.

