Jedno zdanie wypowiedziane przy okazji rozmowy o transferach wystarczyło, by wokół Wisły Płock ponownie zrobiło się niespokojnie. Dyrektor sportowy „Nafciarzy” przyznał w programie Meczyki, że klub zmaga się z finansowym deficytem. W obecnej sytuacji sportowej zespołu takie słowa trudno uznać za nieistotny szczegół.
„Mamy jakiś deficyt finansowy – biorę trochę na siebie tę odpowiedzialność” – powiedział działacz Wisły.
Dla części kibiców mogła zapalić się czerwona lampka. Tym bardziej że ostatnie miesiące w Płocku przyniosły ogromne zmiany nie tylko na boisku, ale przede wszystkim w klubowych gabinetach.
Sytuacja sportowa nie pomaga w uspokojeniu nastrojów. Po sześciu rozegranych meczach Wisła zajmuje 16. miejsce w tabeli PKO BP Ekstraklasy. Ma pięć punktów, a jej bilans bramkowy wynosi 4:11.
Płocczanie wygrali w lidze tylko raz. Pokonali na wyjeździe Raków Częstochowa 2:1, ale później przyszły zdecydowanie słabsze wyniki. Wisła zremisowała 0:0 z Widzewem Łódź, a następnie przegrała z Wisłą Kraków 1:2, GKS-em Katowice aż 0:5 i Koroną Kielce 0:2. Ostatnio zremisowała natomiast 1:1 z Pogonią Szczecin.
To ogromna różnica w porównaniu z poprzednimi rozgrywkami. Wtedy beniaminek potrafił znaleźć się nawet na czele Ekstraklasy. Kilka miesięcy później drużyna walczy już o wydostanie się ze strefy spadkowej.
Latem w Płocku doszło do trzęsienia ziemi
Obawy kibiców nie pojawiły się jednak dopiero po słabym początku sezonu. W czerwcu doszło do praktycznego rozpadu dotychczasowego pionu sportowo-zarządczego.
Z funkcji prezesa odszedł Piotr Sadczuk. Kontrakt rozwiązał trener Mariusz Misiura, a klub poinformował również o zakończeniu współpracy z dyrektorem sportowym Radosławem Kucharskim.
Skala zmian była szczególnie zaskakująca ze względu na wyniki osiągane wcześniej przez ten zespół. To właśnie za poprzedniego układu Wisła wywalczyła awans do Ekstraklasy, a następnie bez większych problemów utrzymała się w elicie i zakończyła sezon w górnej połowie tabeli.
Po odejściu Sadczuka obowiązki prezesa powierzono Maciejowi Wiąckowi. Od początku miało to być rozwiązanie tymczasowe. Klub informował wówczas, że będzie on pełnił tę funkcję do momentu powołania nowego prezesa. Mijają jednak kolejne miesiące, a Wiącek nadal pozostaje pełniącym obowiązki szefa zarządu.
Czerwcowa rewolucja spotkała się z bardzo ostrą reakcją części środowiska kibicowskiego. Stowarzyszenie Sympatyków Klubu Wisła Płock poinformowało o zerwaniu współpracy z władzami klubu, a w mieście pojawiały się również transparenty wymierzone w osoby odpowiadające za nowe porządki.
Kibice już wcześniej alarmowali
Fani obawiali się, że gwałtowne zmiany po udanym sezonie mogą odbić się zarówno na wynikach pierwszej drużyny, jak i na funkcjonowaniu całego klubu. Obecna pozycja w tabeli tylko podsyca te wątpliwości.
Teraz dochodzi do tego publiczna wypowiedź o deficycie finansowym. Sama w sobie nie przesądza jeszcze o poważnych problemach ekonomicznych Wisły – z podanych słów nie wynika ani wysokość deficytu, ani jego charakter. W połączeniu z sytuacją sportową i wydarzeniami z ostatnich miesięcy jest to jednak informacja, która z pewnością będzie uważnie obserwowana przez sympatyków „Nafciarzy”.
9 września Wisła poinformowała o wypożyczeniu Samuela Akere z Widzewa Łódź do końca sezonu. Umowa 22-letniego nigeryjskiego pomocnika zawiera opcję wykupu oraz możliwość wcześniejszego zakończenia wypożyczenia. Tego samego dnia skrócone zostało wypożyczenie Bartosza Borowskiego do Chojniczanki Chojnice. Powodem była sytuacja zdrowotna 19-letniego napastnika.
Roman Piech

