Szalony finisz okna transferowego przyniósł rozstrzygnięcie, którego niewielu się spodziewało jeszcze kilka dni temu. Iliman Ndiaye jest o krok od sfinalizowania przenosin do Manchesteru City, po tym jak kluby porozumiały się w sprawie kwoty odstępnego.
Sami Mokbel z BBC Sport poinformował, że Everton i Manchester City wypracowały porozumienie opiewające na 65 milionów funtów. Konstrukcja transakcji zakłada 60 milionów funtów kwoty podstawowej oraz dodatkowe 5 milionów w formie bonusów. Dla ekipy z niebieskiej części Manchesteru Senegalczyk ma być bezpośrednim następcą Savio, który niedawno zasilił szeregi Tottenhamu Hotspur. Cała operacja nabrała tempa w momencie, gdy City desperacko zaczęło szukać wzmocnień formacji ofensywnej.
Upadek negocjacji z Tottenhamem i błyskawiczna reakcja
Sytuacja jest o tyle pikantna, że Ndiaye był już niemal dogadany z Tottenhamem. Londyńczycy osiągnęli porozumienie z Evertonem w miniony weekend, jednak transakcja opierała się na skomplikowanej wymianie. Wszystko legło w gruzach, gdy Richarlison kategorycznie odmówił powrotu na Goodison Park. Manchester City wykorzystał ten impas bez wahania, wchodząc do gry z gotówką i błyskawicznie rezerwując termin testów medycznych dla 26-letniego zawodnika, który w poprzednim sezonie Premier League zdobył sześć bramek i zanotował trzy asysty.
Decyzja o sprowadzeniu Ndiaye wynika z konkretnych problemów kadrowych w zespole prowadzonym przez Enzo Marescę. Jeremy Doku zmaga się obecnie z urazem łydki i przebywa w gabinetach lekarskich, a forma Phila Fodena w ostatnich sezonach bywała nierówna. W tej sytuacji wszechstronny atakujący, który trafił do Evertonu z Marsylii za zaledwie 15 milionów funtów w 2024 roku, stał się idealnym kandydatem do załatania dziury w składzie. Jego technika i szybkość mają dać nowemu pracodawcy więcej opcji w ataku pozycyjnym.
