Zwolenienie legendy w Górniku Zabrze. „Niefajna rozmowa”

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
25 marca 2026 16:22
Zwolenienie legendy w Górniku Zabrze. „Niefajna rozmowa”

Dopiero teraz światło dzienne ujrzały kulisy głośnego rozstania Jana Urbana z Górnikiem Zabrze, do którego doszło w kwietniu ubiegłego roku. Michał Siara w szczerej rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą dokonał analizy tamtych wydarzeń, przyznając, że choć powody merytoryczne były dla zarządu jasne, to forma pożegnania ikony klubu budzi dziś u niego pewne zastrzeżenia.

Mimo że od decyzji o odsunięciu Jana Urbana od prowadzenia pierwszej drużyny minęło już trochę czasu, emocje wokół tego ruchu nie opadły. Michał Siara po raz pierwszy tak otwarcie przyznał, że pewne aspekty rozstania mogły zostać rozegrane z większym wyczuciem. Włodarze klubu mieli świadomość, jak trudnym zadaniem jest zakończenie współpracy z kimś o takim statusie.

„Oczywiście to nie była fajna rozmowa. Zwalnianie legendy, faceta w wieku twojego taty, nie jest spoko. Ale po prostu źle wyglądaliśmy” – tłumaczył Siara. 

Przedstawiciel klubu wskazał jednocześnie na konkretny element, który z dzisiejszej perspektywy ocenia jako błąd:

„Mogliśmy zaczekać dwa mecze, żeby mógł się pożegnać na stadionie. To bym może zrobił inaczej”. 

Zabrzanie nie otrzymali wówczas szansy na godne pożegnanie swojego trenera przed własną publicznością, co do dziś kładzie się cieniem na tamtej decyzji.

Zarząd niezmiennie stoi jednak na stanowisku, że sportowe przesłanki do zmiany szkoleniowca były niepodważalne. Gdy 15 kwietnia 2025 roku ogłaszano dymisję, Górnik zajmował 7. miejsce z dorobkiem 40 punktów, jednak nastroje psuła seria trzech bolesnych porażek z GKS Katowice, Legią Warszawa oraz Zagłębiem Lubin.

Michał Siara jako kluczowe argumenty za zwolnieniem wymienił niską intensywność gry, problemy w defensywie oraz, co istotne, „odpuszczenie Pucharu Polski”.

Działacz odniósł się również do medialnych opisów samego momentu wręczenia wypowiedzenia, które przez niektórych było porównywane do nagłego nalotu służb. Siara stanowczo zdementował taką interpretację faktów, opisując sytuację z dużą dozą szczegółowości:

„Ja się nie zgadzam z tym, że „wpadliśmy jak CBA”. Trener akurat mył ręce, powiedzieliśmy: „przepraszamy, czy możemy?”. CBA nie pyta „czy możemy””. 

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!