Alexander Zverev potwierdził swoją dominację na kortach Roland Garros, pokonując w trzech setach rewelacyjnego nastolatka z Hiszpanii, Rafaela Jodara. Niemiec wygrał 7:6, 6:1, 6:3, co dało mu piąty w karierze awans do półfinału tego prestiżowego turnieju. Choć wynik sugeruje gładkie zwycięstwo, lider drabinki musiał przetrwać trudne chwile w pierwszej partii, gdy rywal serwował już na wygranie seta.
To zwycięstwo ma wymiar historyczny, ponieważ jest to 91. wygrany mecz Zvereva w turniejach Wielkiego Szlema od 2020 roku. Tym samym tenisista wyrównał rekord należący do Carlosa Alcaraza w analogicznym przedziale czasowym. Mimo tak spektakularnego osiągnięcia, Niemiec zachowuje ogromny dystans do swoich statystyk. Pytany o radość z kolejnego półfinału w Paryżu, odpowiedział wprost, że niespecjalnie go to obchodzi, bo jego jedynym celem jest końcowy triumf.
Zverev faworytem do końcowego zwycięstwa
Niemiecki tenisista jest obecnie najwyżej rozstawionym zawodnikiem, który pozostał w grze o tytuł. W turnieju ostało się już tylko trzech graczy z czołowej dziesiątki rankingu, obok Zvereva są to Flavio Cobolli oraz Felix Auger-Aliassime. Alexander Zverev przyznał, że musiał zmienić taktykę i grać bardziej płaskie piłki, ponieważ warunki na korcie nie sprzyjały rotacji awansującej. Teraz czekają go dwa dni przerwy przed piątkowym starciem o finał.
W półfinale rywalem Zvereva będzie zwycięzca włoskiego pojedynku pomiędzy Matteo Arnaldim a Matteo Berrettinim. Niemiec zapowiedział, że zamierza śledzić ten mecz w telewizji z drinkiem w ręku, odpoczywając w swoim pokoju. Do zdobycia pierwszego w karierze tytułu wielkoszlemowego dzielą go już tylko dwa kroki. Kolejny mecz rozegra w piątek, a czas do tego momentu poświęci na podtrzymanie rytmu treningowego i regenerację przed decydującą fazą Roland Garros.
