Alexander Zverev awansował do finału Roland Garros po czterosetowej batalii z Jakubem Mensikiem, ale to nie jego gra jest tematem numer jeden w Paryżu. Szokujące wycofanie się Matteo Arnaldiego z półfinału sprawiło, że Flavio Cobolli zameldował się w decydującym starciu bez wychodzenia na kort. Niemiec zmierzy się z wypoczętym Włochem w niedzielę, walcząc o swój pierwszy wielkoszlemowy tytuł w karierze.
Niemiecki tenisista widział Arnaldiego w szatni i przyznał, że Włoch wyglądał fatalnie, co zmusiło go do podjęcia tej trudnej decyzji. Zverev podkreślił, że nikt nie chce, aby półfinały Wielkiego Szlema kończyły się w taki sposób, ale zaznaczył, że jesteśmy tylko ludźmi i takie sytuacje się zdarzają. Mimo że Cobolli zachował więcej sił, Zverev nie uważa, aby rywal miał dzięki temu przewagę fizyczną przed niedzielnym pojedynkiem.
Bilans starć i walka o historyczny triumf
Niedzielny finał będzie piątym spotkaniem tych zawodników, a Zverev prowadzi w bezpośredniej rywalizacji 3:1. Niemiec wygrywał z Cobollim w Madrycie, Halle oraz podczas zeszłorocznej edycji Roland Garros. Włoch ma jednak w pamięci niedawne zwycięstwo w Monachium, gdzie pokonał faworyta w dwóch setach. Obaj tenisiści wygrali po jednym meczu na mączce w bezpośrednich starciach, co zapowiada niezwykle wyrównaną walkę o puchar, którego żaden z nich jeszcze nie posiada.
Zverev zajmuje obecnie miejsce o siedem pozycji wyższe w rankingu ATP niż jego włoski przeciwnik, co stawia go w roli faworyta. Niemiec deklaruje pełną gotowość fizyczną i twierdzi, że po meczu z Mensikiem czuje się na tyle dobrze, że mógłby grać ponownie niemal natychmiast. Finał zaplanowano na niedzielę, 7 czerwca, a zwycięzca przejdzie do historii jako nowy mistrz wielkoszlemowy, kończąc turniej, który przyniósł niespodziewane rozstrzygnięcia już na etapie półfinałów.
