Alexander Zverev przyznał, że zirytowała go krytyka po objęciu pierwszego miejsca w rankingu ATP. Po porażce z Lorenzo Musettim w Paryżu Niemiec zaznaczył, że uważa tę pozycję za zasłużoną.
Zverev po raz pierwszy został liderem rankingu, gdy Jannik Sinner ogłosił, że z powodu kontuzji kolana nie wystąpi już w 2026 roku. W tym samym sezonie Carlos Alcaraz stracił ponad cztery miesiące przez problemy z nadgarstkiem. W mediach społecznościowych i tradycyjnych pojawiały się komentarze, że awans Niemca to efekt nieobecności dwóch czołowych tenisistów. Zverev odniósł się do tych zarzutów podczas konferencji prasowej po meczu z Musettim w turnieju Paris Masters.
„Muszę wyjaśniać, dlaczego mogę być numerem jeden”
Po przegranej 6:7(5), 2:6 z Musettim Zverev został zapytany, czy podczas spotkania odczuwał stres. Niemiec odpowiedział, że w ostatnich dniach towarzyszyła mu raczej irytacja. Został 30. tenisistą na szczycie rankingu ATP, ale jego pierwszy występ w roli lidera zakończył się porażką. W erze Open wcześniej tylko czterech zawodników przegrało premierowe spotkanie po objęciu pierwszego miejsca.
Zverev powiedział, że zdobycie pozycji numer jeden jest marzeniem każdego tenisisty, a on sam czuje, że na nią zasłużył, mimo porażki z Musettim. Najbardziej przeszkadza mu konieczność publicznego uzasadniania swojej pozycji. W Paryżu, gdzie w tym tygodniu uhonorowano go na korcie, Niemiec wyjaśnił, co uważa za niesprawiedliwe w reakcjach na swój awans.
Stres? Nie wiem, czy to stres. Szczerze mówiąc, byłem trochę zirytowany w ostatnich dniach, bo osiągnięcie statusu numeru jeden to coś, o czym marzy chyba każdy zawodnik. Mam jednak wrażenie, że jestem jedynym numerem jeden w historii tenisa, który musi tłumaczyć, dlaczego nie ma nic niewłaściwego w tym, że zajmuje pierwsze miejsce. To dla mnie dość trudne, bo uważam, że zasługuję na miejsce, które zajmuję, nawet jeśli dziś przegrałem. Nie sądzę, by ktokolwiek musiał tłumaczyć się tak bardzo jak ja w ostatnich dniach. Szczerze mówiąc, to mnie irytuje
W obronie Zvereva stanął Greg Rusedski, były finalista US Open, który poświęcił mu fragment swojego podcastu. Zwrócił uwagę, że Niemiec w 2026 roku wygrał dwa turnieje wielkoszlemowe, a jego zdaniem taki dorobek zwykle wystarcza, by zostać numerem jeden i liderem rankingu na koniec sezonu. „Wygrywasz dwa turnieje Wielkiego Szlema, więcej niż ktokolwiek inny. To zwykle wystarcza, by zostać numerem jeden na świecie, a także liderem na koniec sezonu” — powiedział Rusedski, dodając, że Zverev zawdzięcza sukces wytrwałości i regularności.
Rusedski przypomniał też drogę Zvereva przez kolejne turnieje: w Australian Open dotarł do półfinału i zdaniem byłego tenisisty powinien pokonać Alcaraza, bo serwował po zwycięstwo przy stanie 3:5 w decydującym secie. Następnie wygrał Roland Garros, gdy Sinner odpadł, a Alcaraz nie grał. Rusedski podkreślił, że Zverev dobrze poradził sobie z presją, choć wcześniej słyszał, że powinien zwyciężyć. W finale Wimbledonu serwował, w ocenie Rusedskiego, znakomicie, a Sinner musiał zagrać najlepiej, by wygrać. Później Zverev sięgnął po drugi tytuł wielkoszlemowy w Nowym Jorku.
Każdy, kto chce twierdzić inaczej, niech spróbuje zostać numerem jeden na świecie i wygrać dwa turnieje wielkoszlemowe. Zverev zasłużył