Alexander Zverev przegrał finał Wimbledonu z Jannikiem Sinnerem i choć niedawno triumfował w Roland Garros, jego bilans w decydujących meczach o tytuł wynosi teraz 1-4. Niemiec dokonał czegoś, co w świecie tenisa nazywa się przekleństwem wielkich mistrzów. Stał się piątym zawodnikiem w historii ery Open, który przegrał finał w każdym z czterech turniejów Wielkiego Szlema.
Czterosetowa batalia z Sinnerem na londyńskiej trawie domknęła niechlubną kolekcję Zvereva. Wszystko zaczęło się w 2020 roku podczas US Open, gdzie mimo prowadzenia dwoma setami uległ Dominicowi Thiemowi. Cztery lata później w Paryżu scenariusz się powtórzył – prowadził 2:1 w setach, by ostatecznie przegrać z Carlosem Alcarazem. Kolejne ciosy nadeszły szybko: Jannik Sinner ograł go najpierw w finale Australian Open 2025, a teraz powtórzył to na Wimbledonie.
Ekskluzywne grono pechowców i legend
Niemiecki tenisista nie musi jednak wpadać w rozpacz, bo towarzystwo na tej liście jest wybitne. Przed nim taką drogę przeszli tylko Roger Federer, Novak Djoković, Ivan Lendl oraz Andy Murray. Każdy z nich musiał przełknąć gorycz porażki w finale każdego z czterech najważniejszych turniejów globu. Djoković dołączył do tego zestawienia całkiem niedawno, po przegranej z Alcarazem w finale tegorocznego Australian Open.
Historia pokazuje, że takie statystyki są domeną graczy, którzy regularnie docierają na sam szczyt. Ivan Lendl w swojej karierze przegrał aż 11 finałów, ale jednocześnie wygrał osiem tytułów wielkoszlemowych. Roger Federer również schodził pokonany z kortu w 11 finałach, co nie przeszkodziło mu w zdobyciu 20 trofeów. Zverev, mimo problemów zdrowotnych po upadku w finale Wimbledonu, stoi teraz przed wyzwaniem, by przekuć te bolesne lekcje w kolejne zwycięstwa.
