Martin Zubimendi jest gotowy do walki o odzyskanie miejsca w podstawowym składzie Arsenalu, ale jego cierpliwość ma swoje granice. Jeśli sytuacja pomocnika nie ulegnie poprawie do stycznia, zawodnik może zacząć naciskać na transfer do innego klubu.
Sytuacja 27-latka skomplikowała się po tym, jak Mikel Arteta sprowadził do Londynu Bruno Guimaraesa. Brazylijczyk z miejsca stał się ważnym elementem układanki, a Zubimendi, który pod koniec ubiegłego sezonu zmagał się ze spadkiem formy, wylądował wśród rezerwowych. Miejsce w środku pola zabrał mu także wychowanek Myles Lewis-Skelly. Młody talent wystąpił w finale Ligi Mistrzów, a w obecnych rozgrywkach rozpoczął cztery ostatnie spotkania w wyjściowej jedenastce, podczas gdy Hiszpan wchodził na boisko jedynie z ławki.
Real Madryt i Chelsea monitorują sytuację w Londynie
Według informacji przekazanych przez TEAMtalk, Real Madryt oraz Chelsea uważnie obserwują status pomocnika na Emirates Stadium. Królewscy rozważali ruch w stronę Hiszpana już latem, gdy Rodri zdecydował się na przenosiny do Barcelony. Z kolei Chelsea, prowadzona przez Xabiego Alonso, widzi w Zubimendim idealnego następcę dla Enzo Fernandeza. Alonso jest wielkim zwolennikiem talentu swojego rodaka i próbował go sprowadzić już rok temu, jeszcze podczas pracy w Madrycie.
Arsenal nie zamierza jednak oddawać zawodnika za bezcen i będzie oczekiwać wysokiej kwoty odstępnego. Włodarze klubu pamiętają, że latem 2025 roku zainwestowali w ten transfer 60 milionów funtów. Choć w mediach pojawiły się doniesienia, że Zubimendi może rozważyć odejście nawet w 2027 roku, Mikel Arteta publicznie zapewnia, że pomocnik wciąż znajduje się w jego planach. Szkoleniowiec podkreśla, że zamierza często korzystać z usług swojego rodaka w trwającym sezonie, co ma być dowodem na to, że nie stracił do niego zaufania.
Mimo ogromnej konkurencji w środku pola, Zubimendi nie zdecydował się na wymuszenie transferu podczas ostatniego okna transferowego. Piłkarz chce udowodnić swoją wartość, ale brak regularnych występów w Premier League może skłonić go do zmiany zdania już w styczniu. Real Madryt i Chelsea pozostają w gotowości, licząc na to, że sytuacja w Londynie zmusi Arsenal do negocjacji.
