Alex Eala nie boi się największych wyzwań w kobiecym tenisie. 20-letnia zawodniczka, która rok temu zajmowała odległe 140. miejsce w rankingu WTA, dziś jest już 32. rakietą świata i debiutuje w prestiżowym turnieju w Indian Wells. Filipińska tenisistka przyciąga uwagę fanów nie tylko błyskawicznym awansem, ale przede wszystkim odwagą w starciach z absolutną czołówką, co udowodniła już w poprzednim sezonie.
Pogromczyni Igi Świątek chce rewanżu na szczycie
Świat usłyszał o Eali, gdy podczas turnieju w Miami otrzymała dziką kartę i dokonała niemożliwego. W drodze do półfinału sensacyjnie pokonała Igę Świątek oraz Madison Keys, stając się pierwszą reprezentantką Filipin w historii, która złamała barierę pierwszej setki rankingu. Ten sukces był fundamentem jej obecnej pozycji, jednak młoda gwiazda wciąż czuje niedosyt po ostatnich występach przeciwko innym zawodniczkom z topu, szczególnie po bolesnej porażce w Dubaju.
W Zjednoczonych Emiratach Arabskich Eala zderzyła się ze ścianą, przegrywając z numerem cztery światowego rankingu, Coco Gauff, wynikiem 0:6, 2:6. Mimo tak jednostronnego rezultatu, 20-latka deklaruje, że bardzo chce ponownego starcia z Amerykanką w trzeciej rundzie Indian Wells. Eala uważa Gauff za swój wzór do naśladowania i twierdzi, że wyciągnęła cenne lekcje z poprzedniej lekcji tenisa, którą otrzymała na korcie w Dubaju.
Obecny sezon jest dla Filipińczyk rekordowy pod względem doświadczenia. Rozegrała już sześć turniejów, notując bilans dziesięciu zwycięstw i sześciu porażek. Tenisistka podkreśla, że czuje się znacznie dojrzalsza niż rok temu i jest gotowa, by przełożyć naukę z treningów na walkę o punkty w Kalifornii. Eala przyznaje, że różnica poziomów w ostatnim meczu z Gauff była widoczna, ale wierzy, że jest na właściwej ścieżce, by nawiązać wyrównaną walkę z dwukrotną mistrzynią wielkoszlemową.
