Andrzej Wasilewski w rozmowie z „Lucky Punch” wprost oskarżył Martina Lewandowskiego o próby nieetycznego pozyskiwania zawodników poprzez kontaktowanie się z nimi z pominięciem oficjalnych kanałów. Znany promotor nie tylko ujawnił zakulisowe mechanizmy działania współwłaściciela KSW, ale również w kontrowersyjny sposób podsumował sportową drogę Mariusza Pudzianowskiego.
Partyzantka Lewandowskiego? „Dzwonił za moimi plecami”
Andrzej Wasilewski zdecydował się na publiczne ujawnienie kulisów tego, jak od kuchni wyglądają próby współpracy z Martinem Lewandowskim. Według relacji promotora, współwłaściciel KSW zamiast profesjonalnych negocjacji wybierał próby bezpośredniego, niejawnego dotarcia do sportowców. Wasilewski wprost wyśmiał te metody, wskazując na ich całkowitą bezproduktywność.
„Za każdym razem, jak Martin Lewandowski chciał coś załatwić z naszymi zawodnikami, to za moimi plecami do nich dzwonił. I nigdy nic nie załatwił” – wyznał na antenie „Lucky Punch”.
Z relacji promotora wynika jasno, że mimo regularnie podejmowanych prób, Lewandowskiemu nigdy nie udało się w ten sposób sfinalizować żadnego kontraktu.
„Mariusz Pudzianowski nigdy nie był fighterem MMA”
Równie brutalnie Wasilewski ocenił sportową drogę Mariusza Pudzianowskiego. Choć promotor odniósł się do jego sukcesów w dźwiganiu ciężarów, zrobił to w sposób, który całkowicie deprecjonuje osiągnięcia byłego siłacza.
Wypowiedź dla „Lucky Punch” nie pozostawia złudzeń co do opinii promotora:
„Pudzian? Szacunek. Znaczy szacunek... Ja nie wiem, przerzucanie żelastwa na sterydach to nie jest dla mnie jakiś powód do szacunku, ale w swoim przerzucaniu był bardzo dobry”.
Mimo że Pudzianowski od lat jest twarzą polskiego MMA, Andrzej Wasilewski kategorycznie stwierdził, że ten nigdy nie stał się prawdziwym zawodnikiem tej dyscypliny, kwitując:
„Mariusz Pudzianowski nigdy nie był fighterem MMA”.
Całą rozmowę, z której pochodzą powyższe cytaty, obejrzeć można poniżej:
