Damian Rasak przez pięć i pół roku nosił barwy Wisły Płock, ale w sobotnim meczu 27. kolejki Ekstraklasy wystąpi po przeciwnej stronie – i deklaruje, że na boisku nie będzie miejsca na wspomnienia.
Sobotnie spotkanie GKS Katowice z Wisłą Płock (04.04.2026, godz. 12:15) to dla Damiana Rasaka konfrontacja pełna osobistego kontekstu. Defensywny pomocnik, który trafił do Katowic w lutym 2026 roku z węgierskiego Újpestu, przez pięć i pół roku był związany z płockim klubem.
„W Płocku spędziłem praktycznie 5,5 roku, więc szmat czasu i bardzo dobrze wspominam ten okres" – przyznał zawodnik.
Mimo ciepłych słów pod adresem dawnego pracodawcy Rasak wyraźnie oddziela przeszłość od bieżących obowiązków.
„Jak to w piłce bywa, to są takie slogany, ale nie ma sentymentów i ja skupiam się, żeby jak najlepiej prezentować się teraz w barwach GKS Katowice" – podkreślił pomocnik.
Nie jest to zresztą jego pierwsza konfrontacja z byłym klubem – poprzednia miała miejsce w Zabrzu, krótko po tym, jak opuścił Płock i dołączył do Górnika.
„Szalony mecz w Zabrzu. Moja bramka i wygrana w tamtym spotkaniu" – wspominał Rasak, zaznaczając zarazem, że „na boisku liczy się tylko i wyłącznie dobro mojej drużyny, dla której gram".
Wisła Płock zajmuje piąte miejsce z 39 punktami i wchodzi w sobotnie spotkanie po dwóch kolejnych ligowych zwycięstwach. GKS Katowice plasuje się na dziesiątej pozycji z 36 punktami – tyle samo co Cracovia i Korona Kielce – notując przy tym dwanaście porażek i zaledwie trzy remisy w 26 meczach. Katowiczanie przegrali dwa ostatnie spotkania w Ekstraklasie i Wielką Sobotę będą chcieli wreszcie się przełamać.
Co ciekawe, Wisła i GKS mają za sobą dwa mecze ligowe dokładnie z tymi samymi rywalami. Płocczanie z Cracovią oraz Jagiellonią zdobyli jednak łącznie cztery punkty, GieKSa – ani jednego.

