Środowisko polskiej piłki obiegła smutna wiadomość – zmarł Zygmunt Ziober, jeden z najbardziej rozpoznawalnych sędziów przełomu lat 90. i 2000. Miał 68 lat. W pamięci kibiców, zawodników i kolegów z boiska pozostanie jako arbiter o silnym charakterze i niekwestionowanym autorytecie.
Blisko dekada w międzynarodowej czołówce
Choć na co dzień związany z Przemyślem, jego nazwisko znane było w całym kraju i poza jego granicami. Ziober należał do grona sędziów międzynarodowych FIFA i wielokrotnie prowadził mecze na arenie europejskiej. Był aktywny w czasach, gdy polscy arbitrzy coraz częściej otrzymywali prestiżowe delegacje – nie tylko w europejskich pucharach, ale także w eliminacjach do mistrzostw świata czy mistrzostw kontynentu.
Łącznie na poziomie międzynarodowym poprowadził około 80 spotkań. Na krajowym podwórku był sędzią Ekstraklasy przez wiele lat, a liczba jego meczów przekroczyła 200.
Ostatni gwizdek w meczu o trofeum
Karierę zakończył w lipcu 2000 roku, prowadząc mecz o Superpuchar Polski (na końcu artykułu przypominamy ten pojedynek). Sotkanie pomiędzy Polonią Warszawa a Amicą Wronki było jego ostatnim oficjalnym meczem na szczeblu centralnym.
Po odejściu z boiska nie zerwał kontaktu z futbolem. Do 2005 roku działał jako obserwator sędziowski Polskiego Związku Piłki Nożnej, przekazując swoją wiedzę i doświadczenie młodszym kolegom po fachu.
Aktywny również poza futbolem
Zygmunt Ziober był nie tylko sędzią, ale i przedsiębiorcą. Po zakończeniu kariery sportowej rozwijał własne biuro podróży – firmę „Albatros” w rodzinnym Przemyślu. Działalność tę prowadził z zaangażowaniem i pasją, stając się dobrze znaną postacią lokalnej społeczności.
Nie stronił od komentarzy na temat współczesnego sędziowania. W jednym z wywiadów wypowiadał się z uznaniem o sukcesach Szymona Marciniaka, wskazując przy tym, że w dzisiejszych czasach od sędziego wymaga się nie tylko wiedzy, ale też odwagi i wewnętrznego spokoju. Mówił, że VAR to tylko narzędzie – najważniejszy pozostaje człowiek i jego decyzje.
