Więcej o klubie: Jagiellonia Białystok →

Zła wiadomość dla Jagiellonii. Siemieniec teraz już na pewno odejdzie?

Maksymilian KotowskiMaksymilian Kotowski
Zła wiadomość dla Jagiellonii. Siemieniec teraz już na pewno odejdzie?

Mimo zwycięstwa 4:2 nad Fiorentiną i hat-tricka Bartosza Mazurka, Jagiellonia Białystok żegna się z Ligą Konferencji, a świetna postawa zespołu oraz wygasający kontrakt trenera Adriana Siemieńca nasilają spekulacje o jego odejściu do silniejszej ligi.

Jagiellonia Białystok wygrała rewanżowe spotkanie 1/16 finału Ligi Konferencji z Fiorentiną 4:2, odrabiając trzybramkową stratę z pierwszego meczu (0:3), chociaż wydawało się to niemożliwe do osiągnięcia. Bohaterem spotkania został Bartosz Mazurek, który dzięki trzem trafieniom doprowadził do remisu w dwumeczu i wymusił dogrywkę.

„To, co dziś osiągnął, zostanie z nim do końca życia. Wierzę, że to dopiero pierwszy krok w jego wielkiej karierze. Ta historia pokazuje jedno: warto być odważnym, warto wierzyć w to, co się robi i konsekwentnie iść wyznaczoną drogą, pilnując własnej tożsamości” - skomentował na gorąco po meczu szkoleniowiec Jagiellonii w rozmowie z Polsatem Sport.

Przed spotkaniem w Białymstoku włoscy dziennikarze pytali się o prawidłową wymowę nazwiska Adriana Siemieńca. Wówczas trener z miną bardzo poważną stwierdził, iż wkrótce będą go pamiętać. I chociaż po starciu w Polsce brzmiało to jak żart, to już rewanż całkowicie odmienił tę sytuację.

„Cieszy mnie nie tyle moje nazwisko, co fakt, że Florencja i Fiorentina zapamiętają Jagiellonię. My również zapamiętamy ten mecz na długo. Mimo że nasza europejska przygoda w tym sezonie dobiega końca, nie mamy się czego wstydzić” – powiedział trener aktualnego lidera Ekstraklasy.

Sukces sportowy we Włoszech zbiega się w czasie z niepewną sytuacją kontraktową szkoleniowca. Adrian Siemieniec, który niedawno związał się z nową agencją menedżerską, wciąż nie przedłużył umowy z Jagiellonią.

Trener nie ukrywa, że jego celem jest praca w czołowych ligach europejskich, co w kontekście wygranej nad Fiorentiną nabiera nowego znaczenia. Mimo to, cały czas koncentruje się na tym, by obecnej drużynie dać możliwie jak najwięcej.

„Moje marzenia pozostają aktualne – praca w Serie A czy innej silnej lidze europejskiej to cel, do którego dążę. Jednak jedyne, na co mam realny wpływ, to moja codzienna praca. Drużyna jest moją wizytówką – to, jak wygląda i jakie wyniki osiąga” – jasno stwierdził Siemieniec.

Szkoleniowiec zaznaczył również, że zespół musi natychmiast skupić się na niedzielnym meczu ligowym, na który po wyczerpującym starciu we Włoszech zostało ekstremalnie mało czasu.

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!