Club Brugge wyrasta na głównego faworyta do zdobycia swojego 20. tytułu mistrzowskiego po rozbiciu Union St Gilloise aż 5:0. Gospodarze przejęli całkowitą kontrolę nad ligową tabelą i mają teraz cztery punkty przewagi na dwa mecze przed końcem sezonu. Jak donoszą media, ekipa z Brugii wykorzystała fatalną serię rywali, którzy jeszcze niedawno rozdawali karty w wyścigu o złoto.
Sytuacja w belgijskiej lidze zmieniła się drastycznie w ciągu zaledwie kilku tygodni. Union St Gilloise po zwycięstwie 2:1 w Brukseli miało bezpieczną przewagę, ale niespodziewane straty punktów z Gent oraz Sint Truiden otworzyły drogę drużynie Ivana Leko. Club Brugge od tamtego momentu nie przegrało żadnego spotkania i teraz potrzebuje jedynie zwycięstwa nad KV Mechelen 21 maja, aby oficjalnie przypieczętować mistrzostwo kraju. Niedzielny pogrom pokazał, że goście nie wytrzymali presji walki o dublet.
Koncert Tzolisa i pech Mac Allistera
Bohaterem wieczoru został Christos Tzolis, który zanotował trzy asysty i dołożył do tego bramkę. Strzelanie rozpoczął Hans Vanaken, trafiając do siatki po pół godzinie gry. Union St Gilloise mogło odpowiedzieć w spektakularny sposób, gdy Kevin Mac Allister popisał się niesamowitą przewrotką. Sędziowie VAR podjęli jednak decyzję o anulowaniu gola z powodu spalonego we wcześniejszej fazie akcji. Był to bolesny cios dla obrońcy, który mógł zapisać na swoim koncie jedno z najpiękniejszych trafień w karierze.
Union St Gilloise kończy ten mecz z ogromnym niedosytem, zwłaszcza że zwycięstwo dawało im realną szansę na krajowy dublet po wcześniejszym triumfie w pucharze nad Anderlechtem. Zespół z Brukseli nie potrafił wykorzystać atutu własnego boiska z poprzednich kolejek i teraz musi liczyć na cud. Club Brugge ma wszystkie asy w rękawie i pewnie zmierza po historyczny sukces, prezentując formę, która w niedzielę kompletnie stłamsiła bezpośredniego rywala do korony.
