Zbigniew Boniek wskazał przyczyny porażki w Kiszyniowie

Michał ReszczyńskiMichał Reszczyński
26 czerwca 2023 12:20
Zbigniew Boniek wskazał przyczyny porażki w Kiszyniowie

Mimo, że od kompromitującej porażki Polaków z reprezentacją Mołdawii minęło już sporo czasu, to w mediach znowu rozgorzała dyskusja na temat tego spotkania. Tym razem tragiczny mecz skomentował Zbigniew Boniek, który wskazał przyczyny klęski ekipy Santosa.

Boniek zdradził, dlaczego Polacy ponieśli klęskę w Kiszyniowie

Jeśli ktoś liczył, że Biało-Czerwoni odniosą sukces na arenie międzynarodowej, to żył w błędzie. Reprezentacja Polski kolejny raz udowodniła, że wygrywanie meczów nie leży w ich naturze. Tym razem odniosła porażkę z Mołdawią. Na piłkarzy Santosa posypały się gromy, i nic w tym dziwnego. Po pierwszej połowie przyjezdni wygrywali 2:0, natomiast w drugiej części spotkania pozwolili sobie na stratę trzech bramek, w efekcie czego przegrali 2:3.

Wszyscy zastanawiaja się, jak mogło do tego dojść. Wielu specjalistów zarzuca im brak koncentracji oraz motywacji. Głos w tej sprawie zabrał także Zbigniew Boniek, który wskazał przyczyny blamażu.

Przecież Jakub Kamiński z Sebastianem Szymańskim mieli akcję na 3:1. Ja nie wiem, jak Sebastian tego nie strzelił. Widzę kilka przyczyn porażki: samozadowolenie po wygranym meczu towarzyskim z Niemcami, pełna dominacja nad Mołdawią w pierwszej połowie, wysokie i - wydawało się - bezpieczne prowadzenie do przerwy. To spowodowało, że w szatni ci chłopcy byli już myślami na egzotycznych wakacjach. Jeszcze 45 minut i wolne - myśleli - powiedział dla "Przeglądu Sportowego Onet".

Widać, że brakuje kogoś z charyzmą, która mogłaby oddziaływać na cały zespół, kiedy coś się nie układa. Ta porażka może mieć szalone konsekwencje dla dalszej sytuacji w grupie. Niebywałe. Ciężko mi było zebrać myśli - stwierdził.

Za kadencji Zbigniewa Bońka Biało-Czerwoni odnieśli wstydliwą porażkę z reprezentacja Łotwy. Zdaniem działacza nie można porównywać tej przegranej do meczu z Mołdawią, bowiem w tamtym wypadku różnica jakościowa między graczami obu drużyn nie była aż tak duża.

Łotwa pojechała wtedy na turniej, wygrywając baraż z Turcją, a w finałach zremisowała z Niemcami. To nie ta skala - Łotwa miała wówczas kilku niezłych piłkarzy. Jeśli już coś mi to przypomina, to raczej przegraną 0:1 z Armenią w Erywaniu za czasów Leo Beenhakkera. Ale wtedy awansowaliśmy do EURO 2008. Generalnie jednak tego, co wydarzyło się w Kiszyniowie, nie da się zestawić z niczym. Przecież my prowadziliśmy 2:0! W pełni dominowaliśmy i nagle wszystko pękło, rozsypało się. Popełniliśmy trzy błędy indywidualne - Piotr Zieliński, Tomasz Kędziora i Wojciech Szczęsny, które wykorzystali rywale. Czasem w piłce dzieją się rzeczy, które trudno racjonalnie wytłumaczyć. Czegoś takiego nie widziałem i nie pamiętam, żebyśmy przegrali z tak nisko notowanym zespołem, prowadząc 2:0 - dodał były prezes PZPN

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!