Widzew Łódź po raz kolejny w zimowym oknie transferowym decyduje się zapłacić duże pieniądze za zawodnika. Tym razem są to 3 miliony euro za Steve'a Kapuadiego z Legii Warszawa. Nie wszyscy wierzą w powodzenie tego ruchu, a Maciej Łuczak z Canal+ wprost przyznał, że w nowym obrońcy łódzkiego klubu nie widzi „zawodnika premium”.
Klub Roberta Dobrzyckiego, wykupując Steve’a Kapuadiego z Legii Warszawa za kwotę 3 milionów euro, osiąga najwyższą transferową kwotę wewnątrz polskiej ligi. Transakcja ta wiąże się nie tylko z wysoką sumą odstępnego, z której znaczną część otrzyma Wisła Płock, ale również z deklaracją ogromnych zarobków dla samego piłkarza, przewyższających jego dotychczasowe uposażenie w stolicy.
Mimo skali tego przedsięwzięcia, ruch łódzkiego klubu spotyka się ze sporym sceptyzmem w środowisku. Chłodną ocenę całej sytuacji wystawił również Maciej Łuczak z Canal+. Dziennikarz na antenie portalu Meczyki wyraził zdziwienie postawą łódzkich działaczy:
„Nie jestem zdziwiony kwotą 3 mln euro z perspektywy Legii (...), ale jestem zdziwiony, że to Widzew chce tyle zapłacić”.
Decyzja o tak kosztownym wzmocnieniu formacji obronnej wydaje się tym bardziej zagadkowa, że Widzew nie borykał się w ostatnim czasie z brakami kadrowymi na tej pozycji ani z rażącą nieskutecznością defensywy. Maciej Łuczak podkreślił, że łódzki klub nie stracił żadnego kluczowego stopera, a obecna sytuacja nie wymagała gwałtownych ruchów naprawczych.
Ekspert podał w wątpliwość, czy Kapuadi jest graczem, który realnie odmieni oblicze zespołu, a tym bardziej, czy jest kimś „premium” wartym tak dużych pieniędzy.
„Pytanie, czy po wydaniu tych 3 mln euro jakość obrony wyraźnie wzrośnie. Kapuadi miał dobre momenty, to nie jest zły obrońca, ale jeśli polski klub wydaje 3 mln euro na obrońcę, to spodziewałbym się, że to będzie ktoś mocno premium jak na naszą ligę. W Kapuadim aż tak bardzo tego nie widzę” – ocenił Łuczak, sugerując jednocześnie, że obecna polityka finansowa Widzewa cechuje się brakiem przywiązania do kosztów.
