Mistrz Szkocji, Celtic, wycofuje się z wyścigu o podpis Nicka Pope’a. Choć 34-letni bramkarz Newcastle United wydawał się idealnym kandydatem do wzmocnienia składu, klub z Glasgow ma zupełnie inne priorytety finansowe i sportowe na trwające okienko transferowe.
Sytuacja doświadczonego golkipera w Newcastle United stała się niezwykle trudna po sprowadzeniu dwóch nowych zawodników na tę pozycję, Ewena Jaouena oraz Lukasa Hornicka. Pope spadł w hierarchii na trzecie miejsce. Mimo że klub z St. James’ Park pozwolił mu na szukanie nowego pracodawcy, Celtic nie zamierza płacić za zawodnika, który miałby pełnić jedynie rolę rezerwowego dla Viljamiego Sinisalo. Fin wywalczył sobie bluzę z numerem jeden po tym, jak Kasper Schmeichel zakończył karierę z powodu kontuzji.
Brak kontaktu i twarde stanowisko w Glasgow
Dziennikarz Pete O’Rourke rozwiał wątpliwości dotyczące rzekomych negocjacji między stronami. Według jego informacji, żadne oficjalne rozmowy nie miały miejsca, a profil angielskiego bramkarza nie pasuje do aktualnej strategii Celticu. Klub szuka zmiennika, który nie będzie generował wysokich kosztów, co przy statusie i dotychczasowych zarobkach Pope'a wydaje się niemożliwe do pogodzenia. „Nie sądzę, aby Celtic rozważał sprowadzenie gracza o takim doświadczeniu lub kosztach jako numer dwa” – ocenił O’Rourke w raporcie dla Football Insider.
Nick Pope, który w poprzednim sezonie Premier League wystąpił w 27 meczach dzieląc czas gry z Aaronem Ramsdale'em, musi teraz szukać innych opcji, aby regularnie pojawiać się na boisku. W kontekście jego przyszłości coraz głośniej wymienia się Ipswich Town. Beniaminek angielskiej ekstraklasy wykazuje zainteresowanie 10-krotnym reprezentantem kraju, co może być dla niego ostatnią szansą na pozostanie na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Anglii po utracie pozycji w Newcastle.
