Feyenoord dopiął swego i osiągnął porozumienie z OGC Nice w sprawie transferu Charlesa Vanhoutte. Jak donosi L’Équipe, 27-letni pomocnik opuści Francję po zaledwie jednym sezonie spędzonym na Allianz Riviera. Belgijski zawodnik ma w najbliższych dniach udać się do Holandii, aby przejść testy medyczne i sfinalizować przenosiny do Rotterdamu.
Historia Vanhoutte w Nicei to opowieść o niespełnionych nadziejach. Piłkarz trafił do Ligue 1 zeszłego lata z Union Saint-Gilloise, wierząc, że regularna gra we Francji otworzy mu drzwi do kadry Belgii prowadzonej przez Rudiego Garcię na mistrzostwa świata. Początek był obiecujący, ponieważ na jego transfer mocno naciskał ówczesny trener Franck Haise. Pod jego wodzą pomocnik prezentował się solidnie i był ważnym ogniwem zespołu, ale z czasem sytuacja zaczęła się drastycznie zmieniać.
Koniec trudnego etapu i szansa na nowy start
Problemy Nicei w trakcie sezonu odbiły się na pozycji Belga. Gdy stery w klubie przejął Claude Puel, rola Vanhoutte w drużynie zmalała do tego stopnia, że przestał być kluczowym zawodnikiem. Feyenoord wykorzystał ten moment i oficjalnie zgłosił się po 27-latka, który ma wnieść do rotacji niezbędny balans oraz doświadczenie. Holendrzy liczyli na szybkie porozumienie i dopięli swego w niedzielny wieczór, kończąc negocjacje sukcesem.
Z finansowego punktu widzenia operacja jest już jasna. OGC Nice otrzyma za swojego zawodnika 6 milionów euro. To konkretna kwota za gracza, który ma jeszcze ważny kontrakt do połowy 2029 roku, ale nie znajdował się w długofalowych planach francuskiego klubu. Vanhoutte pakuje walizki i przygotowuje się do podróży, która ma uratować jego karierę i przywrócić mu status lidera środka pola, tym razem na boiskach Eredivisie.
