Novak Djokovic przechodzi przez sezon 2026 z bilansem 14-5, ale brak 25. tytułu wielkoszlemowego obnaża jego największą słabość. Choć Serb dotarł do finału Australian Open i półfinału Wimbledonu, to sposób, w jaki przegrywa mecze, budzi niepokój fanów.
Największy problem Djokovicia w 2026 roku jest aż nadto widoczny w statystykach. Aż cztery z jego pięciu tegorocznych porażek miały miejsce w spotkaniach, w których wygrał pierwszego seta. To sytuacja bez precedensu dla zawodnika, który przez lata uchodził za najlepiej grającego pod presją lidera w historii dyscypliny. Przed rozpoczęciem obecnego sezonu Serb mógł pochwalić się serią 82 kolejnych zwycięstw w meczach, w których obejmował prowadzenie 1:0. Teraz ta dominacja nagle wyparowała.
Kryzys koncentracji i szansa w Cincinnati
Brak umiejętności domknięcia meczu był szczególnie bolesny podczas Roland Garros, gdzie Joao Fonseca ograł Serba w pięciu setach, mimo że ten prowadził już 2:0. Podobny scenariusz kibice oglądali w finale Australian Open przeciwko Carlosowi Alcarazowi. Djokovic przestał być postrachem w długich dystansach, co zmusza go do szukania szybkich, trzysetowych zwycięstw. Jeśli nie odzyska instynktu kilera, jego marzenia o kolejnym wielkim triumfie mogą zostać brutalnie zweryfikowane przez młodsze pokolenie.
Szansą na przełamanie złej passy i powrót do dawnej dyspozycji ma być nadchodzący turniej Cincinnati Open, który rozpocznie się 11 sierpnia. Novak Djokovic potwierdził swój udział w tej imprezie po raz pierwszy od trzech lat. Dla trzykrotnego triumfatora tych zawodów będzie to kluczowy sprawdzian przed US Open. Serb musi udowodnić, że potrafi jeszcze narzucić rywalom swoje warunki i utrzymać przewagę do ostatniej piłki, co będzie niezbędne w walce o historyczny, 25. tytuł wielkoszlemowy.
