Emma Raducanu wraca na kort. Brytyjska tenisistka ma wystartować w nadchodzącym turnieju Italian Open w Rzymie. To koniec spekulacji dotyczących jej stanu zdrowia, które narastały od marca, gdy zawodniczka po raz ostatni pojawiła się w oficjalnym meczu podczas turnieju w Indian Wells.
Przerwa Raducanu była spowodowana uciążliwym wirusem, który nękał ją od lutego. Choroba zmusiła byłą mistrzynię US Open do wycofania się z szeregu imprez, co wywołało falę domysłów w świecie tenisa. Teraz zawodniczka trenuje już w Hiszpanii, przygotowując się do rywalizacji na mączce. Największe emocje budzi jednak fakt, że u jej boku ponownie pojawił się Andrew Richardson. To właśnie ten szkoleniowiec prowadził ją do historycznego triumfu w Nowym Jorku blisko pięć lat temu.
Powrót do korzeni przed French Open
Decyzja o współpracy z Richardsonem jest o tyle istotna, że Raducanu była mocno krytykowana za rozstanie z nim tuż po wygraniu wielkoszlemowego tytułu. Od tamtej pory tenisistka regularnie zmieniała trenerów, a ostatnio pozostawała bez stałego opiekuna po zakończeniu relacji z Francisco Roigiem. Richardson, który na co dzień pracuje w akademii Davida Ferrera pod Alicante, jest uznawany za eksperta od nawierzchni ziemnej. Jego wsparcie ma pomóc Brytyjce odzyskać rytm meczowy przed startem sezonu na trawie.
Głos w sprawie formy zawodniczki zabrał Greg Rusedski. Były lider brytyjskiego rankingu podkreśla, że kluczem do sukcesu Raducanu będzie odpowiednie zarządzanie własnym organizmem i dietą. Rusedski sugeruje, że tenisistka musi znaleźć idealny balans między treningiem na siłowni a pracą na korcie, wzorując się na podejściu Novaka Djokovicia. Zdaniem eksperta, jeśli Emma uporządkuje kwestie suplementacji i przygotowania fizycznego, wciąż jest w stanie wywierać ogromny wpływ na najważniejsze turnieje w kalendarzu WTA.
