Novak Djokovic czuje się znacznie lepiej na tegorocznym Wimbledonie niż podczas niedawnego turnieju French Open. Serb, który w Londynie stracił dotychczas dwa sety, ma za sobą wyczerpujący, trzygodzinny bój z Arthurem Rinderknechem zakończony wynikiem 7-5, 6-4, 1-6, 7-6(4).
Forma Serba w Paryżu budziła ogromne niepokoje, gdy po raz pierwszy od 2010 roku przegrał mecz, prowadząc już 2:0 w setach. Pogromcą legendy okazał się nastoletni Joao Fonseca, co skutkowało najwcześniejszym odpadnięciem Djokovicia z Roland Garros od blisko dwóch dekad. Teraz tenisista przyznaje, że zmiana nawierzchni diametralnie wpłynęła na jego dyspozycję. „Na pewno czuję się lepiej, świeżej. Mam w sobie więcej energii po trzech meczach tutaj, niż miałem w Paryżu” – wyznał szczerze Djokovic podczas konferencji prasowej, podkreślając, że specyfika gry na mączce wymagała od niego znacznie większego wysiłku przy każdym uderzeniu.
Niepokojące gesty na korcie i walka o historyczny rekord
Podczas ostatniego spotkania kamery uchwyciły momenty, w których Serb uderzał rakietą we własne uda, co wywołało spekulacje o ukrywanym urazie. Zawodnik szybko jednak uciął te plotki, tłumacząc swoje zachowanie potrzebą pobudzenia organizmu. „Nic poważnego. Po prostu próbowałem obudzić mięśnie, które z jakiegoś powodu czasem się wyłączają. Chciałem podnieść się na duchu i odzyskać energię” – wyjaśnił 24-krotny triumfator turniejów wielkoszlemowych. Djokovic nie ukrywa, że jego ciało na ten moment funkcjonuje prawidłowo, co jest kluczowe w kontekście walki o 25. tytuł i wyprzedzenie Margaret Court.
Presja na utytułowanym zawodniku rośnie, ponieważ od zwycięstwa w US Open 2023 nie zdołał on wygrać kolejnego turnieju tej rangi. W międzyczasie musiał uznać wyższość Carlosa Alcaraza w dwóch finałach – na Wimbledonie w 2024 roku oraz podczas tegorocznego Australian Open. Teraz na drodze Serba stanie Roman Safiullin. Rosjanin awansował do kolejnej rundy po pewnym zwycięstwie nad pogromcą Djokovicia z Paryża, Joao Fonseką, wygrywając w trzech setach 6-3, 6-3, 6-3.
