Leylah Fernandez przerwała milczenie na temat swojej relacji z legendarną Venus Williams. Choć ich wspólna gra na korcie dobiegła końca, wsparcie ze strony Amerykanki i jej najbliższego otoczenia wciąż odgrywa kluczową rolę w karierze młodej Kanadyjki. Jak donoszą media, ta więź wykracza daleko poza ramy zwykłej współpracy sportowej.
Współpraca obu zawodniczek rozpoczęła się podczas ubiegłorocznego US Open, gdzie sensacyjnie dotarły do ćwierćfinału, eliminując po drodze rozstawione rywalki. Choć ich tegoroczny start w Miami zakończył się już na pierwszej rundzie, Fernandez przyznaje, że Venus Williams, jej mąż Andrea Preti oraz cały sztab Amerykanki nieustannie śledzą jej poczynania. Regularne wiadomości z gratulacjami lub słowami otuchy po porażkach stały się dla 23-letniej tenisistki ważnym elementem codzienności, pomagającym przetrwać najtrudniejsze chwile w tourze.
Wsparcie od mistrzyni i niepewna przyszłość duetu
Fernandez nie kryje, że postawa starszej koleżanki jest dla niej ogromną inspiracją w momentach zwątpienia. „Zawsze widzę ją, jej męża lub kogoś z jej zespołu oglądającego moje mecze. Po ich zakończeniu wysyłają mi wiadomość, gratulując mi lub mówiąc, bym trzymała głowę wysoko” – wyznała Fernandez. Kanadyjka podkreśliła, że doświadczenie Venus, która wielokrotnie podnosiła się po porażkach, motywuje ją do dalszej pracy i przypomina o czystej radości z rywalizacji na korcie.
Przyszłość ich wspólnych występów stoi jednak pod znakiem zapytania, zwłaszcza w kontekście zbliżającego się US Open. Spekuluje się, że siedmiokrotna mistrzyni wielkoszlemowa może ponownie połączyć siły ze swoją siostrą, Sereną Williams. Fernandez podchodzi do tych doniesień ze spokojem, zaznaczając, że choć ponowna gra z Venus byłaby świetnym doświadczeniem, akceptuje każdą decyzję legendy. „Nie wiem, jaki jest plan. Zobaczymy, co przyniesie los, ale fajnie byłoby to powtórzyć” – dodała na zakończenie tenisistka.
