Barcelona wyrasta na miejsce kolejnego konfliktu, którego nikt się nie spodziewał. Roony Bardghji publicznie ogłosił w szwedzkiej telewizji, że jest niezadowolony z liczby minut otrzymywanych w tym sezonie. Jak donosi Sport, reakcja wewnątrz klubu jest jednoznaczna: panuje tam całkowite niezrozumienie dla postawy 20-letniego skrzydłowego.
Przedstawiciele Barcelony podkreślają, że sytuacja zawodnika była jasna od samego początku. Kiedy Bardghji przechodził z FC Kopenhaga, usłyszał, że w pierwszym roku nie ma co liczyć na regularne występy w wyjściowym składzie. Mimo że Szwed zaliczył 22 mecze, większość z nich zaczął na ławce rezerwowych. Klub stoi na stanowisku, że piłkarz potrzebuje czasu na adaptację do hiszpańskiego futbolu, a proces ten ma potrwać przynajmniej do końca obecnych rozgrywek.
Rywalizacja z Lamine Yamalem i niepewna przyszłość
Sytuację Bardghjiego komplikuje fakt, że na jego pozycji występuje Lamine Yamal. To jasny sygnał, że reprezentant Szwecji musi pogodzić się z rolą gracza drugoplanowego. Publiczne wylewanie żalów nie spodobało się szefostwu na Camp Nou, ale na razie nie zmienia ich planów transferowych. Barcelona chce, aby zawodnik pozostał w kadrze na kolejny sezon, chyba że on sam zacznie naciskać na odejście przed otwarciem lipcowego okna transferowego.
Obecnie Bardghji deklaruje chęć pozostania w stolicy Katalonii, jednak kolejne tygodnie spędzone na ławce mogą to zmienić. Jeśli piłkarz zdecyduje się na transfer, Barcelona nie powinna narzekać na brak ofert. Już zimą zainteresowanie jego usługami było bardzo duże. Ostateczna decyzja zapadnie prawdopodobnie po zakończeniu sezonu, gdy okaże się, czy zawodnik dostanie od trenera więcej szans na pokazanie swoich umiejętności w kluczowych momentach.
