Arthur Fils i Alexander Blockx wyrastają na nowych bohaterów światowych kortów po zakończeniu swoich kampanii w Madrid Open na etapie półfinału. Jak donoszą media, obaj tenisiści mogą świętować nie tylko gigantyczne awanse w rankingu ATP, ale także rekordowe zastrzyki gotówki na swoich kontach. Ich marsz w stolicy Hiszpanii zatrzymali dopiero najwięksi gracze współczesnego tenisa.
Arthur Fils przyjechał do Madrytu prosto po triumfie w Barcelonie i przedłużył swoją serię zwycięstw do dziewięciu meczów. Dopiero Jannik Sinner, lider światowego rankingu, znalazł sposób na Francuza, wygrywając 6:2, 6:4. Fils nie szczędził pochwał rywalowi, podkreślając, że czysta gra i szybkość piłki Włocha są na zupełnie innym poziomie. Mimo porażki, Fils dopisał do swojego dorobku 390 punktów rankingowych, co pozwoliło mu przesunąć się z 25. na 17. miejsce w zestawieniu ATP.
Sensacyjny awans Belga i finansowe żniwa w Madrycie
Prawdziwym objawieniem turnieju został jednak Alexander Blockx. Belg startował z 69. pozycji, a po drodze do półfinału wyeliminował takie firmy jak Felix Auger-Aliassime czy broniący tytułu Casper Ruud. Dopiero Alexander Zverev zatrzymał 18-latka, wygrywając 6:2, 7:5. Dzięki fenomenalnej postawie Blockx po raz pierwszy w karierze wejdzie do czołowej pięćdziesiątki rankingu, notując skok o 34 lokaty na 35. miejsce. To historyczny moment dla młodego zawodnika, który rzucił wyzwanie światowej czołówce.
Sukces sportowy przełożył się na konkretne kwoty. Obaj półfinaliści zainkasowali po 350 645 dolarów. Dla Blockxa ta wypłata ma szczególne znaczenie, ponieważ pozwoliła mu podwoić dotychczasowe zarobki z całego 2026 roku. Fils natomiast przekroczył barierę 7,9 miliona dolarów zarobionych w trakcie całej profesjonalnej kariery. Obaj zawodnicy opuszczają Madryt z poczuciem dobrze wykonanego zadania, udowadniając, że zmiana warty w męskim tenisie staje się faktem.
