Andy Murray otwiera drzwi do powrotu na trenerską ławkę po zakończeniu głośnej współpracy z Novakiem Djokoviciem. Brytyjczyk przyznał, że prawdopodobnie rozważy taką opcję w przyszłości, choć obecnie skupia się na innych projektach.
Od czasu zakończenia kariery zawodniczej w sierpniu 2024 roku Murray poświęcał czas głównie na biznes i golfa. Wyjątkiem był listopad 2024 roku, kiedy objął funkcję głównego trenera Novaka Djokovicia. Ich wspólna droga trwała do maja 2025 roku. Teraz były lider rankingu ATP zdradza, że chętnie podjąłby się podobnego wyzwania, ale na zupełnie innych zasadach niż dotychczas. Murray szuka projektu, który pozwoli mu realnie ukształtować nową gwiazdę światowego tenisa.
Murray marzy o roli mentora na wzór Ferrero
Brytyjczyk nie ukrywa, że inspiruje go relacja Juana Carlosa Ferrero z Carlosem Alcarazem. Chciałby pomóc znacznie młodszemu zawodnikowi, na którego rozwój mógłby mieć pozytywny wpływ od wczesnych etapów kariery. Murray uważa taką perspektywę za niezwykle interesującą, choć zaznacza, że nie jest to plan na najbliższe miesiące. Obecnie jego priorytety leżą gdzie indziej, ale wizja bycia mentorem dla przyszłego mistrza pozostaje aktualna i bardzo kusząca.
W rozmowie z The Athletic Murray odniósł się także do pracy eksperta telewizyjnego. Choć docenia warsztat Jima Couriera i Andy'ego Roddicka, sam nie czuje teraz przyciągania do mikrofonu. Twierdzi, że tenis potrzebuje poprawy jakości komentarza, a wielu byłych graczy traktuje to zajęcie zbyt powierzchownie. Murray nie wyklucza pracy w mediach w odległej przyszłości, jednak teraz dystansuje się od roli komentatora, stawiając wyżej realną pracę szkoleniową z młodymi talentami.
