Pervis Estupiñán był o krok od przeprowadzki do Aston Villi, ale transfer ostatecznie legł w gruzach. Jak donoszą media, Ruben Amorim osobiście interweniował, by zatrzymać Ekwadorczyka w Mediolanie.
Jeszcze kilka tygodni temu porozumienie między klubami wydawało się formalnością. Różnice finansowe między podażą a popytem systematycznie malały, a czekano na oficjalne ogłoszenie transakcji. Sytuacja zmieniła się jednak diametralnie podczas okresu przygotowawczego. Estupiñán trenuje z zespołem i wkrótce ma wystąpić w kolejnym meczu towarzyskim, co jest jasnym sygnałem wysłanym przez sztab szkoleniowy. Portugalczyk widzi w nim realne wzmocnienie składu na nadchodzący sezon Serie A.
Szansa na odkupienie pod okiem specjalisty
Decyzja Amorima o zablokowaniu odejścia defensora wynika z jego taktycznych preferencji. Trener słynie z umiejętnej pracy z wahadłowymi, co udowadniał już w poprzednich miejscach pracy. Dla samego piłkarza to idealny moment na odkupienie po trudnym ostatnim sezonie. Rola wahadłowego najlepiej pasuje do jego charakterystyki, co pokazał już okres gry w Brighton pod wodzą Roberto De Zerbiego. Teraz Ekwadorczyk dostaje czystą kartę, by udowodnić swoją wartość w systemie, który promuje jego największe atuty.
Choć dla Aston Villi taki obrót spraw jest sporym rozczarowaniem, Mediolan wstrzymuje się z wielkimi sprzedażami tego lata. Klub czeka na rozwój wydarzeń, ale na ten moment Estupiñán zostaje we Włoszech. Amorim wierzy, że zawodnik może wnieść ogromną jakość do drużyny, jeśli tylko odzyska pewność siebie. Najbliższe tygodnie pokażą, czy ta ryzykowna decyzja szkoleniowca przyniesie korzyści obu stronom w walce o najwyższe cele w lidze.
