Aston Martin nie wprowadził żadnych oficjalnych poprawek do swojego bolidu od dwóch miesięcy. Model AMR26, zaprojektowany przez Adriana Neweya i napędzany silnikiem Hondy, pozostaje jedyną maszyną w stawce, która nie zmieniła się od marcowego Grand Prix Japonii. Zespół zmaga się z brakiem wydajności i problemami z niezawodnością, walcząc na tyłach stawki z nowym projektem Cadillaca.
Fernando Alonso otwarcie przyznał, że ekipa nie planuje większych zmian aż do lata. Hiszpan tłumaczy, że przy obecnej stracie do rywali, wynoszącej około sekundy, wprowadzanie drobnych ulepszeń nie ma sensu ekonomicznego. Dwukrotny mistrz świata zaznaczył, że produkowanie części dających zysk rzędu dwóch dziesiątych sekundy to niepotrzebny stres dla systemu i marnowanie budżetu, dopóki zespół nie znajdzie znacznie większych rezerw prędkości.
Cierpliwość w cieniu limitów budżetowych
Mike Krack potwierdził, że obecne modyfikacje są niemal niewidoczne i dotyczą detali, a duży pakiet poprawek pojawi się dopiero w okolicach lipca. Lance Stroll wskazał na potencjalne terminy w Belgii lub Holandii, choć sam przyznaje, że nie pozwoli to na walkę o czołowe lokaty. Mimo braku nowych części, Alonso zdołał wywalczyć 16. miejsce w kwalifikacjach do sprintu w Kanadzie, co zespół odczytuje jako sygnał postępu w zrozumieniu obecnej konstrukcji.
