Fulham intensywnie poszukuje nowego menedżera po tym, jak Marco Silva zdecydował się opuścić Londyn na rzecz Benfiki. Na celowniku angielskiego klubu znalazł się Abel Ferreira, który od lat buduje swoją potęgę w brazylijskim Palmeiras. Jak donosi dziennikarz Andre Hernan, portugalski szkoleniowiec nie zamierza jednak zmieniać otoczenia w najbliższym czasie.
Sytuacja w Fulham stała się napięta, ponieważ klub musi załatać lukę po owocnej współpracy z poprzednim trenerem. Choć na liście kandydatów pojawiało się nazwisko Alvaro Arbeloi, to właśnie Ferreira uchodzi za idealnego kandydata ze względu na swoją elastyczność taktyczną i solidność w defensywie. Mimo zainteresowania z Premier League, a wcześniej nawet z Chelsea, 47-latek pozostaje nieugięty w swoich postanowieniach zawodowych.
Lojalność ponad pieniądze z Londynu
Ferreira jest konsekwentny w rozmowach z władzami Palmeiras i jasno deklaruje swoje przywiązanie do obecnego pracodawcy. Portugalczyk, który w Brazylii zdobył już niemal tuzin trofeów, w tym dwa mistrzostwa kraju i dwa puchary Copa Libertadores, stawia lojalność na pierwszym miejscu. Andre Hernan podkreśla, że trener „nie widzi siebie jako kogoś, kto porzuca projekt w połowie drogi”, co zamyka drogę do negocjacji z wysłannikami z Londynu.
Dla Fulham taka postawa oznacza konieczność dalszych poszukiwań na rynku trenerskim, zwłaszcza że Kieran McKenna również zdecydował się na przerwę od futbolu. Ferreira, który swoją karierę szkoleniową zaczynał w młodzieżowych zespołach Sportingu CP, a później prowadził Bragę i PAOK, zamierza kontynuować swoją misję w Ameryce Południowej. Wszystkie zapytania spływające tego lata do brazylijskiego klubu mają spotkać się z odmową ze strony utytułowanego trenera.
