Real Madryt wyrasta na głównego gracza letniego okna transferowego, szukając następcy dla Toniego Kroosa i Luki Modricia. Choć Rodri Hernandez z Manchesteru City otworzył drzwi do przeprowadzki na Bernabeu, klubowe biura w Valdebebas wysłały jasny sygnał. Jak donosi Diario AS, zdobywca Złotej Piłki z 2024 roku nie jest celem transferowym Królewskich na najbliższe lato.
Sytuacja jest o tyle ciekawa, że relacje między stronami uległy poprawie po wcześniejszych zgrzytach związanych z plebiscytem Złotej Piłki. Real Madryt docenia klasę Hiszpana, którego kontrakt z Manchesterem City wygasa w 2027 roku, co mogłoby oznaczać promocyjną cenę. Mimo to dyrekcja sportowa Madrytu skupia się na innych profilach zawodników, rezygnując z walki o jednego z najlepszych pomocników świata na rzecz młodszych lub innych opcji taktycznych.
Kto zastąpi legendy w środku pola?
Priorytetem klubu pozostaje sprowadzenie defensywnego pomocnika, ponieważ Nico Paz ma wrócić do zespołu jako gracz o charakterystyce ofensywnej. Na liście życzeń Realu Madryt znajdują się obecnie takie nazwiska jak Vitinha, Adam Wharton oraz Kees Smit. To właśnie ci zawodnicy mają wypełnić lukę w sercu drużyny, a ostateczny wybór numeru jeden na liście transferowej ma wykrystalizować się bliżej lipca, kiedy oficjalnie otworzy się letnie okno.
Decyzja o rezygnacji z Rodriego budzi emocje, biorąc pod uwagę jego status na światowych boiskach i gotowość samego piłkarza do powrotu do Madrytu. Real Madryt konsekwentnie realizuje jednak własną wizję budowy składu, w której 28-letni lider reprezentacji Hiszpanii obecnie się nie mieści. Kibice muszą czekać na rozwój wypadków, bo walka o nowe twarze w drugiej linii mistrza Hiszpanii dopiero nabiera tempa przed nadchodzącym sezonem.
