Alex Eala nie wystąpi w parze z Venus Williams podczas turnieju WTA 500 w Waszyngtonie. Choć obie tenisistki otrzymały dziką kartę na wspólny start w deblu, Filipinka zdecydowała się zrezygnować z tej wyjątkowej szansy. Decyzja ta zapadła tuż przed rozpoczęciem rywalizacji na twardych kortach William H.G. FitzGerald Tennis Center.
Młoda zawodniczka, która obecnie zajmuje 28. miejsce w rankingu WTA, uznała, że musi skupić się wyłącznie na grze pojedynczej. Po udanym występie na Wimbledonie, gdzie dotarła do 1/16 finału i pokonała Igę Świątek, Eala wraca do rywalizacji po przerwie. Tenisistka otwarcie przyznała, że nie czuje się na siłach, by rywalizować na dwóch frontach jednocześnie, co zmusiło legendarną Amerykankę do znalezienia nowej partnerki, którą została Diana Shnaider.
Szczere wyznanie młodej gwiazdy
Podczas konferencji prasowej Eala z ogromnym szacunkiem wypowiedziała się o starszej koleżance z kortu. „Myślę, że Venus jest kimś, kto zasługuje na partnerkę zdolną dać z siebie wszystko fizycznie, emocjonalnie i psychicznie. Uważam, że w tej chwili mogę to zrobić tylko w singlu. Nie mam jeszcze możliwości, aby dać z siebie tyle samo w obu konkurencjach” – wyjaśniła 21-latka. Podkreśliła przy tym, że każda chwila spędzona z byłą liderką rankingu jest dla niej cenną lekcją.
Sama Venus Williams przyjęła tę sytuację ze spokojem, choć nie kryła, że tym razem plany spaliły na panewce. „Nie wyszło tym razem. Bardzo chciałabym, aby w przyszłości nadarzyły się kolejne okazje. Zobaczymy, co się wydarzy” – skomentowała Amerykanka. Obie zawodniczki skupią się teraz na swoich meczach singlowych, gdzie Eala zmierzy się w pierwszej rundzie z Zheng Qinwen, finalistką Australian Open 2024, która obecnie zmaga się z problemami zdrowotnymi i spadkiem formy.
