Alex Eala wyrasta na jedną z najbardziej intrygujących postaci kobiecego tenisa, choć jej gra opiera się na ogromnym kontraście. Mimo że zajmuje obecnie 35. miejsce w rankingu WTA, eksperci bezlitośnie punktują jej największy mankament. Jak donosi Gill Gross, komentator i twórca treści tenisowych, Filipinka dysponuje obecnie najsłabszym podaniem wśród zawodniczek z pierwszej pięćdziesiątki światowego zestawienia.
Sytuacja 21-letniej tenisistki jest bezprecedensowa, ponieważ jej wyniki sportowe zdają się przeczyć prawom logiki. W zeszłym roku Eala zszokowała świat, docierając do półfinału turnieju w Miami, gdzie po drodze wyeliminowała Madison Keys oraz Igę Świątek. Choć wielu obserwatorów uważało ten sukces za jednorazowy wyskok, zawodniczka utrzymała wysoką formę, wygrywając w tym miesiącu turniej w Birmingham i udowadniając swoją wartość na kortach trawiastych.
Statystyki nie kłamią: Potężna słabość i wielka szansa
Analiza danych WTA potwierdza surową ocenę ekspertów. W rankingu uwzględniającym asy, podwójne błędy oraz procent wygranych punktów przy własnym podaniu, Eala zajmuje odległą, 95. pozycję. Gill Gross widzi w tym jednak ogromny potencjał do dalszego rozwoju zawodniczki. „Myślę, że Eala ma najgorszy serwis w czołowej pięćdziesiątce, a mimo to utrzymuje się w top 40” – zauważył ekspert w rozmowie z Tennis365, podkreślając jej niesamowitą waleczność.
„Fakt, że przełamuje rywalki tak często, pokazuje, że wygrywa z niemal każdym w wymianach z głębi kortu. Problem polega na tym, że musi wkładać mnóstwo sił w defensywę, bo serwis nie daje jej na tym etapie żadnej przewagi” – dodał Gross. Jeśli Filipinka zdoła poprawić ten element gry chociaż do poziomu przeciętnego, może stać się jedną z najgroźniejszych tenisistek w cyklu, biorąc pod uwagę jej obecną skuteczność w grze z linii końcowej.
