Liverpool przeżywa prawdziwy koszmar po upokarzającej porażce 0:4 z Manchesterem City w ćwierćfinale FA Cup. Arne Slot znalazł się pod ogromną presją, a media huczą o jego przyszłości na Anfield. Czy to koniec pewnej ery w klubie z Merseyside?
Sytuacja jest dramatyczna, bo Liverpool zanotował już 15 porażek we wszystkich rozgrywkach w tym sezonie. To najgorszy wynik klubu od kampanii 2015/16. Statystyki Holendra są bezlitosne. W swoich pierwszych 52 meczach Slot wygrał aż 73 procent spotkań, tracąc punkty tylko w siedmiu starciach. Kolejne 52 mecze to już zupełnie inna historia. Liczba zwycięstw spadła do 48 procent, a zespół schodził z boiska pokonany aż 17 razy. Tak drastyczny zjazd formy mistrzów Anglii z poprzedniego sezonu jest szokujący.
Ryzykowna gra o miliony i przyszłość klubu
Mimo fatalnych wyników i wydania latem blisko pół miliarda funtów na transfery, władze klubu nie zamierzają natychmiast zwalniać szkoleniowca. Raporty BBC potwierdzają rekordową presję na Slocie, ale hiszpańskie Fichajes twierdzi, że Liverpool utrzyma go na stanowisku do końca sezonu. Ta decyzja może okazać się niezwykle kosztowna. Drużyna traci obecnie pięć punktów do czwartej w tabeli Aston Villi, a brak awansu do Ligi Mistrzów uderzy w klubowe finanse i utrudni sprowadzenie nowych zawodników latem.
W tle wciąż pojawia się nazwisko Xabiego Alonso, który był łączony z przejęciem sterów w zespole. Eksperci sugerują, że zmiana trenera kilka tygodni temu mogła jeszcze uratować sezon. Obecnie Liverpool stoi przed widmem braku gry w europejskiej elicie, co przy tak ogromnych nakładach finansowych jest odbierane jako katastrofa. Brak zdecydowanych ruchów ze strony hierarchii klubu sprawia, że fani z niepokojem patrzą na tabelę Premier League i uciekającą szansę na uratowanie resztek honoru w tych rozgrywkach.
