Xavier Vilajoana oficjalnie rozpoczął kampanię prezydencką pod hasłem Gotowi na odzyskanie naszej Barcelony. Były dyrektor La Masii i sekcji kobiecej zapowiada, że nowy szef klubu nie otrzyma nawet stu dni spokoju na wdrożenie zmian.
Kandydat ostro krytykuje obecne struktury, wytykając brak profesjonalistów w kluczowych obszarach. Jako przykład podaje 50 mln euro prowizji przy umowie z Nike, co jego zdaniem wynika z braku kompetentnych pracowników etatowych. Vilajoana chce ukrócić rolę pośredników i agentów przy transakcjach komercyjnych. Planuje również zwiększenie przychodów poprzez rynek amerykański oraz sprzedaż wychowanków, którzy nie przebili się do pierwszej drużyny. Jego celem jest oparcie składu w 70 procentach na zawodnikach z akademii.
W kwestiach sportowych Vilajoana wskazuje Harry'ego Kane'a jako idealny profil wzmocnienia, którego trudno wychować w La Masii. Anglik ma posiadać unikalne umiejętności gry w tłoku i łączenia formacji, co doskonale uzupełnia styl Barcelony. Kandydat nie zamierza jednak podejmować pochopnych decyzji personalnych dotyczących Deco. Zamiast natychmiastowych zwolnień, deklaruje chęć rozmowy z każdym pracownikiem. Podkreśla, że ludzie w klubie muszą służyć barwom, a nie konkretnemu prezydentowi, co ma zakończyć erę szkodliwych podziałów.
Vilajoana odwołuje się do swojej bogatej przeszłości jako zawodnik piłki nożnej i futsalu oraz wieloletni działacz. Wspomina bolesną porażkę w finale Pucharu Europy ze Steauą Bukareszt oraz szaloną radość po zwycięstwie 6:1 z PSG, gdy jako członek zarządu stracił panowanie nad emocjami. Teraz chce wykorzystać to doświadczenie, by przywrócić podmiotowość członkom klubu. Twierdzi, że socis są obecnie traktowani jak klienci, a nie właściciele, co uważa za odejście od historycznych wartości i tożsamości katalońskiego giganta.
