Xavi Hernandez pozostaje bez pracy od czasu odejścia z Barcelony, gdzie zastąpił go Hansi Flick. Mimo licznych ofert Hiszpan konsekwentnie odmawia kolejnym pracodawcom. Tym razem na stole pojawiła się propozycja poprowadzenia reprezentacji narodowej na nadchodzących mistrzostwach świata.
Maroko szuka nowego selekcjonera po tym, jak Walid Regragui złożył rezygnację po Pucharze Narodów Afryki 2025. Federacja ostatecznie zaakceptowała odejście 50-latka i natychmiast wytypowała następcę. Głównym kandydatem był właśnie Xavi, który miał przejąć stery w afrykańskim zespole. Negocjacje jednak szybko utknęły w martwym punkcie, a powód decyzji trenera jest jasny. Xavi nie zamierza iść na żadne ustępstwa w kwestii swojego sztabu szkoleniowego, co zablokowało porozumienie z marokańskimi działaczami.
Konflikt o sztab szkoleniowy zablokował umowę
Według informacji Cadena SER kością niezgody okazała się struktura współpracowników. Xavi domagał się sprowadzenia własnego asystenta, analityka oraz trenera przygotowania fizycznego. Marokańska federacja postawiła twardy warunek: Hiszpan ma przyjechać sam i korzystać z ludzi już zatrudnionych w związku. Brak zgody na te żądania sprawił, że były szkoleniowiec Dumy Katalonii podziękował za ofertę. Nie chce on pracować w środowisku, w którym nie ma pełnej kontroli nad doborem najbliższych współpracowników.
Obecnie priorytetem Xaviego jest powrót do piłki klubowej, a jego wielkim marzeniem pozostaje praca w Premier League. Po wyczerpujących dwóch i pół roku spędzonych na Camp Nou trener poświęcił czas rodzinie, ale od lata zeszłego roku jest gotowy na nowe wyzwania. Mało prawdopodobne jest jednak, aby podjął pracę przed końcem obecnego sezonu. Czeka na otwarcie letniego okna transferowego, kiedy na rynku pojawi się więcej wolnych posad w czołowych europejskich ligach.
