Ben Shelton przechodzi przez jeden z najbardziej zagadkowych sezonów w swojej karierze. Choć Amerykanin zdołał już wygrać trzy turnieje ATP Tour w Dallas, Monachium oraz Stuttgarcie, jego występy w najważniejszych imprezach roku kończą się bolesnymi rozczarowaniami.
Mimo sukcesów na mniejszych kortach, 2026 rok przyniósł Sheltonowi serię niepokojących porażek. Tenisista odpadł już w pierwszej rundzie Wimbledonu, choć pod nieobecność Carlosa Alcaraza upatrywano w nim jednego z faworytów. Podobnie słabo zaprezentował się podczas prestiżowego Sunshine Double w USA, gdzie w Indian Wells dotarł zaledwie do trzeciej rundy, a w Miami pożegnał się z turniejem już po drugim meczu. Te wpadki sprawiły, że mimo bilansu 25-11, zawodnik spadł na 8. miejsce w rankingu ATP.
Przekroczona granica agresji i trudna relacja ojca z synem
Przyczyny tak nierównej formy starał się wyjaśnić ojciec i jednocześnie trener zawodnika, Bryan Shelton. W rozmowie z Caroline Garcią w Tennis Insider Club przyznał, że problem leży w mentalności i stylu gry syna. „Jako trener mierzę się z wyzwaniem pracy z kimś tak agresywnym jak Ben. Zdarzają się jednak momenty, gdy on przekracza tę cienką linię i sam siebie sabotuje, co kosztuje go odpadnięcie w drugiej lub trzeciej rundzie turnieju” – ocenił surowo szkoleniowiec.
Bryan Shelton odniósł się również do trudności wynikających z łączenia roli ojca i trenera na najwyższym światowym poziomie. Przyznał, że zachowanie balansu między wychowywaniem młodego człowieka a wymaganiami zawodowego sportu bywa wyczerpujące. „To trudne, ale kluczem jest cierpliwość. Muszę być stale wyczulony na to, w jakim stanie psychicznym i emocjonalnym jest Ben. Wiem, kiedy chce rozmawiać o tenisie, a kiedy potrzebuje spokoju. Szanuję obie te sfery i dzięki temu nasza relacja pozostaje zdrowa” – dodał trener.
Obecnie Amerykanin szuka sposobu na odzyskanie punktów rankingowych i stabilizacji. Zdecydował się na przyjęcie dzikiej karty do turnieju w Waszyngtonie, gdzie presja będzie ogromna. W ubiegłym roku Shelton dotarł tam do półfinału, co oznacza, że aby uniknąć dalszych spadków w zestawieniu ATP, musi w nadchodzącej edycji awansować co najmniej do wielkiego finału.
