Emma Raducanu miała wrócić do rywalizacji podczas turnieju w Rzymie, jednak jej nagłe wycofanie się z zawodów przedłużyło rozczarowującą, dwumiesięczną przerwę. Brytyjka nie pojawiła się na korcie od czasu dotkliwej porażki z Amandą Anisimovą w Indian Wells. Powodem nieobecności zawodniczki jest wirus, który uniemożliwił jej start we Włoszech, mimo że wcześniej brała udział w intensywnych sesjach treningowych.
Greg Rusedski, były lider brytyjskiego rankingu, nie kryje zaskoczenia taką decyzją. Obserwował treningi Raducanu i przyznał, że tenisistka prezentowała się na nich bardzo solidnie, uderzając piłkę wcześnie i trenując dwa razy dziennie. Nagły nawrót choroby przerwał te przygotowania. Rusedski sugeruje, że zawodniczka musi pilnie przyjrzeć się swojej diecie oraz odżywianiu, ponieważ od jej ostatniego występu minęło już zbyt dużo czasu.
Plan ratunkowy dla mistrzyni
Ekspert przedstawił konkretne rozwiązanie, które ma pomóc Raducanu w powrocie do regularnych występów. Jego zdaniem tenisistka powinna zatrudnić podróżującego z nią lekarza oraz dietetyka, aby stworzyć profesjonalny zespół dbający o jej zdrowie na każdym kroku. Rusedski podkreśla, że Emma potrzebuje meczów i rytmu startowego, a nie ograniczania kalendarza, na co mogą pozwolić sobie jedynie zawodniczki z czołowej dziesiątki rankingu WTA.
Obecnie Raducanu zajmuje 36. miejsce w rankingu na żywo, ale jej pozycja może ulec pogorszeniu w zależności od wyników turnieju w Rzymie. W tym sezonie Brytyjka rozegrała 14 meczów, z których wygrała połowę, a jej najlepszym wynikiem był finał w Transylvania Open. Jeśli nie uda jej się wystartować w Paryżu, prawdopodobnie skupi się na przygotowaniach do sezonu na kortach trawiastych, o ile wirus zostanie w pełni wyleczony.
