Brytyjskie media ujawniają niepokojące informacje dotyczące Hull City Ladies – klubu kobiecego występującego na trzecim szczeblu rozgrywek w Anglii. Daniel Johnson, współwłaściciel i dyrektor klubu, jest podejrzewany o sprzeniewierzenie aż 250 tys. funtów, w tym środków należących do fundacji wspierającej piłkarki. Dochodzenie prowadzi lokalna policja, a sprawą zajęła się również Federacja Piłkarska Anglii (FA).
Środki klubowe na zakupy, wakacje i hazard
Zgodnie z informacjami przekazanymi BBC przez kilka niezależnych źródeł, Daniel Johnson miał korzystać z klubowego konta jak z własnej karty kredytowej. Wśród wydatków znalazły się m.in. zakupy w supermarketach, płatności za bilety na koncerty, pobyty wakacyjne czy zakłady bukmacherskie – w tym także podczas wyjazdu na wieczór kawalerski w Dublinie.
Sprawa wyszła na jaw w styczniu tego roku, gdy pojawiły się pytania o stan finansów klubu. Mark Nickolay, nowy skarbnik Hull City Ladies, ujawnił, że w dokumentacji księgowej odnaleziono rachunki z kasyna oraz zakupów internetowych. Jak podkreślił, tylko Johnson miał dostęp do konta firmowego, a łączne wydatki znacznie przekraczają ćwierć miliona funtów.
– Mówimy tu o naprawdę poważnych kwotach. To ponad 250 tysięcy – zaznaczył Nickolay.
Pieniądze z fundacji zniknęły
Jednym z najbardziej bulwersujących wątków jest los 3 tys. funtów, które zebrano na rzecz fundacji im. Donny Nickolay – byłej bramkarki, która zmarła w 2019 roku. Pieniądze miały być tymczasowo przechowywane na koncie klubu, do czasu formalnej rejestracji fundacji. Jednak, jak twierdzi Mark Nickolay, ojciec Donny, środki nigdy nie zostały przekazane.
– Te pieniądze miały realnie pomóc dziewczynom w piłce nożnej. A dziś nie ma ich ani na koncie fundacji, ani w klubie. Po prostu zniknęły – mówił ze wzburzeniem.
Obecne saldo Hull City Ladies wynosi zaledwie 50 funtów. Policja w hrabstwie Humberside wszczęła śledztwo w sprawie podejrzenia przestępstwa gospodarczego.
Zarzuty niewłaściwego zachowania wobec zawodniczek
Oprócz wątpliwości finansowych, wobec Johnsona wysunięto także poważne zarzuty dotyczące jego zachowania wobec młodych zawodniczek. Jak poinformowała BBC, do FA trafiło 18 oświadczeń od obecnych i byłych zawodniczek, sponsorów i trenerów. Opisują one m.in. agresywne zachowania, niestosowne komentarze o podtekście seksualnym oraz zastraszanie.
Jedna z zawodniczek przyznała, że Johnson po jednym z meczów wypowiadał się o jej życiu prywatnym w sposób upokarzający i obraźliwy. Inna wspominała sytuację z treningu, podczas którego dyrektor miał krzyczeć jej w twarz, doprowadzając ją do łez na oczach całej drużyny.
– Chwycił mnie za koszulkę i fizycznie przesunął na boisku. Poczułam się całkowicie bezradna i upokorzona – relacjonowała inna anonimowa zawodniczka.
Rachel Gay, druga współwłaścicielka Hull City Ladies, wydała oświadczenie, w którym zapewniła, że sprawa jest traktowana z najwyższą powagą. Wraz z doradcami prowadzi wewnętrzne dochodzenie i deklaruje, że priorytetem jest dobro klubu oraz jego zawodniczek.
Federacja Piłkarska Anglii również wyraziła "głębokie zaniepokojenie" i podkreśliła, że pozostaje w kontakcie z klubem oraz jego przedstawicielami prawnymi.
