Gianluca Prestianni nie zagra w rewanżowym meczu fazy play-off Ligi Mistrzów przeciwko Realowi Madryt. UEFA odrzuciła odwołanie Benfiki i utrzymała w mocy zawieszenie zawodnika.
Decyzja federacji ma związek z trwającym dochodzeniem w sprawie rzekomego znieważenia na tle dyskryminacyjnym, o które oskarżył go Vinicius Junior. Choć postępowanie wciąż trwa, UEFA nałożyła na Argentyńczyka tymczasową karę jednego meczu, opierając się na dotychczas zgromadzonych dowodach. Jeśli zarzuty się potwierdzą, piłkarzowi grozi zawieszenie na minimum dziesięć spotkań. Prestianni poleciał z drużyną do Madrytu i trenował we wtorek, ale ostateczny werdykt organu odwoławczego pozbawił go szansy na występ na Santiago Bernabeu.
Skrzydłowy Benfiki zareagował na tę decyzję w mediach społecznościowych, gdzie w ostrych słowach skrytykował działania UEFA. Piłkarz udostępnił wpis nazywający federację największą mafią na ziemi i dodał własny komentarz dotyczący braku dowodów w jego sprawie. Prestianni uważa, że urzędnicy nawet nie próbują ukrywać faworyzowania Realu Madryt. Jego zdaniem sytuacja jest kompromitująca, ponieważ on zostaje ukarany bez twardych dowodów, podczas gdy inne przewinienia rywali są całkowicie ignorowane przez władze europejskiej piłki.
Głównym punktem odniesienia dla zawodnika jest sytuacja z udziałem Fede Valverde z pierwszego spotkania. Urugwajczyk uderzył wówczas pięścią Samuela Dahla, co Benfica zgłosiła jako akt przemocy, jednak UEFA nie wyciągnęła wobec niego żadnych konsekwencji. Prezydent klubu Rui Costa również wyrażał niezadowolenie z powodu braku reakcji na zachowanie pomocnika Królewskich. Valverde jest dostępny dla trenera na środowy mecz, co dla Prestianniego stanowi dowód na stosowanie podwójnych standardów i rażącą niesprawiedliwość w procesie dyscyplinarnym.
