George Russell wyrasta na głównego bohatera soboty w Spielbergu, odbierając swojemu koledze z zespołu szansę na perfekcyjny weekend. Brytyjczyk w ostatniej chwili pokonał lidera klasyfikacji generalnej, Kimiego Antonelliego, podczas finałowego treningu przed Grand Prix Austrii.
Rywalizacja w Mercedesie nabrała rumieńców, gdy Antonelli wykręcił rewelacyjny czas 1:07.134, budując bezpieczną przewagę nad resztą stawki. Russell nie zamierzał jednak odpuszczać, mimo że wcześniej zgłaszał inżynierom poważne problemy z hamowaniem na przedniej osi w trzecim zakręcie. W samej końcówce sesji reprezentant Wielkiej Brytanii złożył niemal idealne okrążenie, zatrzymując stoper na wyniku 1:07.096. Włoski nastolatek próbował odpowiedzieć, ale po błędach w dwóch pierwszych sektorach musiał zjechać do alei serwisowej, uznając wyższość partnera o zaledwie 0,038 sekundy.
Ferrari i McLaren w pogoni za Srebrnymi Strzałami
Za plecami duetu Mercedesa sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie. Lewis Hamilton, reprezentujący barwy Ferrari, pokazał świetne tempo, tracąc do lidera tylko 0,115 sekundy. To sygnał, że włoska stajnia uporała się z brakiem przyczepności, który doskwierał im w piątek. Znacznie gorzej poradził sobie Charles Leclerc, który po zablokowaniu kół i zniszczeniu opon zajął dopiero siódme miejsce. McLaren, mimo mocnego początku sesji w wykonaniu Lando Norrisa, ostatecznie musiał zadowolić się czwartą i piątą lokatą, tracąc do najszybszych blisko trzy dziesiąte sekundy.
W trudnym położeniu znajduje się Red Bull. Max Verstappen, dysponujący mocno zmodernizowanym bolidem RB22, zajął szóste miejsce, ledwo broniąc się przed atakami rywali. Jeszcze większe problemy ma Isack Hadjar, który narzekał na trudne prowadzenie auta i seryjnie blokował koła w kluczowych sekcjach toru. Na dnie tabeli utknął Aston Martin – Fernando Alonso i Lance Stroll zamknęli stawkę, przegrywając nawet z debiutującym zespołem Cadillac. Tak małe różnice w czołówce zapowiadają jedną z najbardziej nieprzewidywalnych walk o pole position w tym sezonie.
