Largie Ramazani znalazł się w potrzasku między Anglią a Hiszpanią. Skrzydłowy Leeds United robi wszystko, aby wymusić powrót do Walencji, gdzie spędził ostatni sezon na wypożyczeniu, jednak jego sytuacja staje się coraz bardziej skomplikowana. Choć zawodnik nie widnieje w planach Daniela Farke, transfer blokują wewnętrzne tarcia w strukturach hiszpańskiego klubu.
Sytuacja w Walencji przypomina przeciąganie liny. Trener Carlos Corberan jest gotowy ponownie powitać 25-latka w swoim zespole, doceniając jego wkład w poprzednie rozgrywki, gdy Ramazani zdobył sześć bramek w 27 meczach La Liga. Na drodze staje jednak dyrektor generalny, Ron Gourlay. Szef klubu nie jest przekonany do profilu zawodnika i kwestionuje sens wydawania 8 milionów euro, których domaga się Leeds United. Ten impas sprawia, że przyszłość piłkarza wisi na włosku, a czas do zamknięcia okna transferowego nieubłaganie ucieka.
Leeds United stawia twarde warunki za niechcianego gracza
W Anglii nikt nie zamierza ułatwiać sprawy. Daniel Farke chce odejścia skrzydłowego, ale władze Leeds United preferują transfer definitywny zamiast kolejnego wypożyczenia. Ramazani, który wcześniej pomógł klubowi w awansie do Premier League strzelając siedem goli, stał się na Elland Road postacią zbędną. Dodatkowym problemem może okazać się uraz zawodnika, który grozi zablokowaniem jakichkolwiek przenosin w najbliższych dniach. Walencja może wrócić do rozmów tylko wtedy, gdy zawiodą ich priorytetowe cele transferowe lub uda się wynegocjować niższą cenę.
