Nagła decyzja o degradacji Wieczystej Kraków do czwartej ligi wywołały lawinę pytań o przyszłe plany Wojciecha Kwietnia. Co oczywiste, kibice szybko połączyli kropki i dotarli nimi do... Wisły Kraków. Jarosław Królewski zabrał głos w tej sprawie.
Projekt Wieczystej Kraków, który przez ostatnie sezony był synonimem bezprecedensowego finansowego rozmachu w polskiej piłce, zmierza ku radykalnemu wygaszeniu. Według doniesień Piotra Koźmińskiego z portalu Goal.pl, klub niezależnie od końcowych rozstrzygnięć sportowych nie przystąpi do rozgrywek Ekstraklasy ani Betclic 1 Ligi w kolejnym sezonie. Piłkarze mieli już otrzymać informację, że w przyszłym cyklu rozgrywkowym zespół będzie rywalizował w IV lidze.
Kluczowym impulsem do tej decyzji było natychmiastowe wypowiedzenie umowy przez firmę Zondacrypto, jednego z najważniejszych partnerów biznesowych właściciela klubu, Wojciecha Kwietnia.
W obliczu narastających plotek o wejściu nowego inwestora do Wisły Kraków, głos zabrał prezes Jarosław Królewski. Nie ukrywał, że jego telefon „grzeje się” od rana, jednak zamiast zapowiedzi wielkich zmian, odesłał opinię publiczną do swoich wcześniejszych deklaracji, podkreślając ich pełną aktualność. Królewski jednoznacznie stwierdził, że zwiększa własne zaangażowanie w klub, ponieważ uważa, iż Wisła jest na dobrej drodze do samodzielności. Prezes odciął się od scenariuszy, w których miałby pełnić jedynie rolę wykonawcy cudzych poleceń.
„Ja nie będę w stanie (poza okresem przejściowym) być prezesem firmy, w której nie mam większości decyzyjnej – mimo, że często podejmuje decyzje zgodną z pomysłem osób, nawet na stanowisku juniorskim jeśli tylko mają rację” – oświadczył Królewski w swoim niedawnym poście, do którego odniósł się w środowy poranek.
Dodał również, że nie jest osobą, którą można wynająć do realizacji cudzych wizji:
„Jako pracownik w takich strukturach byłbym po prostu bezużyteczny – tracę wówczas całą swoją moc”.
Sternik klubu z Reymonta w swoim stanowisku mocno uderzył w koncepcję budowania sukcesu wyłącznie za pomocą pieniędzy, określając ją mianem „idziemy na grubo”. Zdaniem Królewskiego, pieniądze powinny być jedynie akceleratorem dla gotowej metodologii, a nie jej substytutem. Prezes ujawnił przy tym, że budżet na pierwszą drużynę ma wzrosnąć z 1,2 mln do 1,6 mln złotych miesięcznie netto, zaznaczając, że odbywa się to „bez scenariuszy inwestorskich i innych romantyzmów”.
Właściciel Wisły Kraków daje jasno do zrozumienia, że nie ma w planach oddawać sterów w Wiśle. Nie musi to jednak oznaczać, że Wojciech Kwiecień nie będzie chciał zainwestować środków w Białą Gwiazdę. Musiałby jednak liczyć się z tym, iż nie miałby decyzyjności w strukturach klubu, a to wydaje się być dla niego nieakceptowalne.
W związku z tym, że od rana mi się telefon grzeje, pragnę dodać, że tekst poniżej aktualny i w zasadzie to wszystko co mogę napisać bo już mnie głowa boli:)
— Jarosław Królewski (@jarokrolewski) May 6, 2026
Zwiększam swoje zaangażowanie @wislakrakowsa 🔵⚪️🔴 bo po prostu ten projekt się świetnie rozwija. Nie ma tu wielkiej… https://t.co/hnx0aqLb4k
