Stade Brestois wyrasta na jednego z najbardziej nieoczywistych uczestników Ligi Mistrzów, ale za kulisami sytuacja jest dramatyczna. Denis Le Saint, prezydent i właściciel klubu, oficjalnie otworzył drzwi do sprzedaży zespołu. Jak donosi L’Équipe, to efekt głębokiego kryzysu ekonomicznego, który paraliżuje francuski futbol.
Problemy finansowe Brestu są faktem, mimo gry w europejskiej elicie w sezonie 2024/25. Klub nie ma środków na inwestycje, a w zeszłym roku dysponował budżetem mniejszym niż niektóre ekipy z Ligue 2. Zespół jest w punkcie zwrotnym po odejściu dyrektora sportowego Grégory'ego Lorenziego do Marsylii, a przyszłość trenera Erica Roya pozostaje niepewna. Le Saint zaznacza jednak, że nie odda klubu w ręce kogoś, kto nie zadba o jego interesy.
Ratunek w modelu wieloklubowym i angielskie marzenia
Właściciel rozważa dołączenie do modelu multi-club, co staje się standardem we Francji. Le Saint przyznaje, że spadek przychodów z praw telewizyjnych zmusza go do szukania rozwiązań, bo klub nie przetrwa wyłącznie dzięki premiom z Ligi Mistrzów. Choć obecnie nie ma konkretnych ofert, prezydent sugeruje, że nie odrzuciłby propozycji od wielkiego angielskiego klubu grającego w czerwonych barwach. Według Romaina Moliny wartość Stade Brestois wynosi obecnie 60 mln euro.
