Mariusz Misiura przyznał wprost: w czwartek sztab szkoleniowy Wisły Płock wciąż nie widział Deniego Juricia na oczy, a do sobotniego starcia z GKS-em Katowice zostają dosłownie godziny.
Podróż z Australii do Polski to niemal doba w powietrzu — i właśnie tyle czasu potrzebuje Deni Jurić, by wrócić do Płocka po marcowej przerwie reprezentacyjnej. Zawodnik rozegrał oba mecze Socceroos: 27 marca Australia pokonała Kamerun 1:0, a cztery dni później rozbiła Curaçao aż 5:1.W każdym z tych pojedynków Wiślak zagrał przez ponad 60 minut.
„Ta Australia jest naprawdę położona daleko od nas" — przyznał Misiura. „Mamy dzisiaj czwartek i my jeszcze Deni'ego nie widzieliśmy" — dodał szkoleniowiec podczas wczorajszej konferencji.
Trener zapowiedział, że ostateczna decyzja o starcie Juricia w sobotnim meczu z GKS-em Katowice zapadnie dopiero po piątkowym treningu. Zbigniew Dąbek, trener przygotowania motorycznego, przeprowadzi wówczas indywidualny test wydolnościowy, który pozwoli ocenić gotowość pomocnika do gry od pierwszej minuty.
Misiura nie ukrywał jednak, że liczy na Juricia w Katowicach — i to mocno.
Uważam, że jest w świetnej dyspozycji na podstawie tych dwóch spotkań, więc bardzo na niego liczymy" — powiedział.
Spotkanie pomiędzy GKS-em Katowice, a Wisłą Płock rozpocznie się w najbliższą sobotę, tj. 4 kwietnia, o godzinie 12:15.
