Decyzja władz krakowskiego klubu o bojkocie nadchodzącego spotkania ligowego ze Śląskiem Wrocław może uruchomić lawinę sankcji, które w najczarniejszym scenariuszu zakończą się degradacją zespołu do niższej klasy rozgrywkowej.
Konflikt gabinetowy związany z najbliższym meczem Śląska Wrocław z Wisłą Kraków zaognia się z każdą godziną, a jego decydująca faza pojawiła się po deklaracji Jarosława Królewskiego, który zapowiedział, że jego drużyna nie pojawi się we Wrocławiu.
Bezpośrednim powodem tej radykalnej decyzji jest odmowa wpuszczenia Krakowian na trybuny stadionu rywala. Prezes „Białej Gwiazdy” w rozmowie z serwisem „Meczyki” otwarcie przyznał, że bierze pod uwagę powtórzenie tego kroku w przyszłości, jeśli sytuacja z dyskryminacją fanów nie ulegnie zmianie.
Sternik klubu spod Wawelu podkreślił przy tym swoją determinację, stwierdzając, że będzie traktował konsekwencje jako karę za walkę z systemem.
Choć jednorazowa absencja na meczu wiąże się zazwyczaj ze standardowym pakietem sankcji, obejmującym walkower 0:3 oraz niewielką karę finansową w wysokości 3 tysięcy złotych, to recydywa w tym zakresie otwiera drogę do drastycznych rozwiązań.
Regulamin Dyscyplinarny PZPN jest w tej kwestii nieubłagany i przewiduje szeroki katalog kar, które mogą zostać nałożone na klub ignorujący ligowy terminarz. Wśród nich znajduje się między innymi pozbawienie zespołu od 1 do nawet 30 punktów w bieżącym sezonie, rozgrywanie meczów przy pustych trybunach czy długofalowe zakazy obejmujące różne obszary.
W przypadku notorycznego uchylania się od gry, organ dyscyplinarny ma prawo do zastosowania środków ostatecznych, takich jak wykluczenie z szeregów PZPN, czasowe zawieszenie lub przymusowe przeniesienie drużyny do niższej klasy rozgrywkowej.
